Siedzę i słucham starej płyty rockowej kapeli. Dawno ich nie słuchałem. Kiedyś ktoś mi powiedział, że ten album najlepiej się kontempluje, gdy czuje się źle, ma się wewnętrzny problem - bo potem, gdy przychodzi rozwiązanie, satysfakcja jest jeszcze większa.
Nie wierzę teraz w to. Nie wierzę w żadne obietnice, uczucia wyższe - poza zadowalaniem własnych egoistycznych potrzeb. Gdyby nie to, że na dworze jest zimniej, niż u mnie w klatce piersiowej, wybyłbym gdziekolwiek. Chciałbym chodzić tak długo, aż zmęczone nogi odmówiłyby posłuszeństwa. Wtedy wiedziałbym, że coś czuję. A tak?
Nic. Dosłownie.
Nie, wszystko jest w porządku.
Nie, nie potrzebuję pomocy. Ja? No proszę Cię, Ostatni, to ja pomagam innym. Dzięki temu mogę zająć swoje dendryty czymś ciekawym i użytecznym. Daj mi problem logiczny, a zapomnę o smutku. Zapomnę o świecie.
_________________________________________
♫ Black Label Society - Damage is Done
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz