Ostatnio popularnymi wpisami są...

2015-05-06

Na obraz i podobieństwo?

W ciągu całego mego życia parę razy zmieniałem swoje pseudonimy. Robiłem to, bo poprzednie były infantylne lub po prostu nie podobały mi się już na tyle, bym z nich korzystał. W końcu rzadko się zdarza, że trafimy na taki, który przylgnie do nas do końca naszych dni - i w sumie czasami dobrze, że tak się nie dzieje.
Zmieniałem też swoje zachowanie i nastawienie do świata. Było to podyktowane doświadczeniem zbieranym miesiąc w miesiąc, rok za rokiem. Początkowa naiwność i ufność była wykorzystywana do celów innych osób, przez co była zdzierana do żywej skóry. Blizny bolały i jątrzyły się, a cynizm zaczynał zastępować mi bandaże. W pewnym momencie jednak nie chciałem być tym, kim się stałem. Znalazłem wiec odpowiednie wyważenie wspomnianych cech i osiągnąłem szczęście. Zajęło mi to jednak dużo czasu.
Pisze o tym wszystkim, gdyż w zależności od tego, kiedy któryś z moich znajomych mnie poznał, inne jest jej lub jego nastawienie do mnie.
Miałem napisać ten post już w 2013 roku, ale był to początek końca pisania moich przemyśleń. Wróciłem jednak teraz do tego tematu, gdyż od paru tygodni spotykam się raz na jakiś czas z pewną dziewczyną, by pogadać o aktualnościach, filmach, serialach - ogólnie życiu. Ta opowiada mi o tym jak widzą mnie ludzie z mojego byłego otoczenia, co myślą o moim zachowaniu. Często nie może się nadziwić, czemu opisują mnie w najgorszych barwach, przestrzegając o czyhającym na nią niebezpieczeństwie koleżeństwa ze mną. Sam nie jestem pewien choć mogę mieć moje przypuszczenia, kto te plotki rozpuszcza.
To niemniej pokazuje, jak w czasie się zmieniałem - i czego powinienem się wyrzekać w przyszłych zmianach swego charakteru. Wiem, że raniłem ludzi i nie jestem z tego powodu zadowolony. Będę starał się być lepszym człowiekiem.
_________________________________________
♫ Staind - It's Been Awhile

2013-02-12

Ostatnie spotkanie?


Patrzyłem na nią. Patrzyłem, kiedy ona tego nie widziała. Być może myślała, że przez cały czas spędzony razem spojrzałem się raptem parę razy. Ale gdy tylko odwracała głowę, kierowałem oczy na nią. Analizowałem jej wygląd. Jej ruchy. To, jak się zachowywała, kiedy opowiadała o swoich dniach powszednich. To, jak reagowała na moje słowa. Każdy raz, kiedy podnosiła brew, kiedy krzywiła się, kiedy wspomnienie odrywało ją od tej rzeczywistości, w której utknęliśmy.

"Dlaczego tu jesteś?"
Patrząc w przestrzeń odparłem: "Sam nie mam pojęcia."

Stałem przy drzwiach kolejki. Nie wiem, co mną kierowało, gdy kupowałem bilet. Gdy stałem, czekając na godzinę odjazdu, naszła mnie chęć wrócić do domu, usiąść do stołu, zjeść obiad (bo byłem akurat naprawdę głodny), wypić herbatę i może coś mocniejszego do snu, posłuchać muzyki i pobujać w moim niebie kreatywności, zastanawiając się, co mógłbym tym razem przelać na papier.
Zamiast tego zostałem i pojechałem kolejką w dawno nieodwiedzane strony.

Powiedziałem jej, że przeprowadzę się i zamieszkam z moją dziewczyną. Lekko kiwnęła głową, po czym ją odwróciła, niby zajmując się herbatą, którą zaparzała. Wyłapałem jednak, że zabolała ją ta informacja. Tak, jak zabolało mnie to, że ona zamieszkała jakiś czas temu ze swoim chłopakiem.
Czyż to nie ironia?

Skupiałem całą swoją uwagę na pustym kubku, w którym piłem wodę. Pojawiło się w mojej głowie dziwne przekonanie, że jeśli moje myśli się rozproszą... to sam nie wiem, co dokładnie miałoby się stać. Ale ten kubek dawał mi pewien dziwny spokój ducha. Wystarczyło skupić się na kubku, a serce nie kołatało jak szalone.
Pomijam fakt, że to był kubek od naszego zestawu - tego z chłopakiem i dziewczyną, z dużą ilością serduszek. To w nim zrobiła mi herbatę. W sumie tego się spodziewałem, ale tylko tak w głębi siebie, trochę podświadomie...

Muzyka leciała po cichu, tworząc klimat - akurat do stanu po wypiciu butelki wina. Trzymałem jej dłoń w mojej, po czym zbliżyłem do ust. Delikatnie dotknąłem wargami wierzch, jednocześnie wdychając jej zapach. Ten jej niepowtarzalny zapach, którego już nie pamiętałem.
Po cichu powiedziała, że jeśli chcę lepiej poczuć ten zapach, powinienem spróbować gdzie indziej... po czym odgarnęła włosy i ukazała swoją szyję.
Nie wiedziałem, co powinienem zrobić, zdałem się więc na instynkt. A ten podpowiadał mi, żebym spróbował zapomnianej przyjemności.

Musiałem wracać. Na schodach zatrzymaliśmy się. Dotyk. Spojrzenie. Smak. Pocałunek od kogoś, kto całował najlepiej na tym świecie. I kolejny. Ręce spragnione nie mniej, niż usta. Musiałem już iść, inaczej spóźniłbym się na ostatnią kolejkę.

Śnieżyca nie pomagała w powrocie. Mróz niemiłosiernie wgryzał się w ciało. Głód i zmęczenie dnia dawało się we znaki. Co na to Przedostatni? Wracał uśmiechnięty, dotykając a to serce, a to brzuch, w którym czuł dziwne uczucie łaskotania.
_________________________________________
♫ José González - Put Your Hand On Your Heart

2012-10-04

Popyt czyni okazję?

Ten humorystyczny obrazek dał mi trochę do myślenia.

 

No właśnie... Ja lubię rozmawiać, nawet bardzo. Sprawia mi to przyjemność, a i często wiem, że rozmówca/rozmówczyni jest z tego zadowolona. Co więcej, wiem, że czasami takie rozmowy pomagają moim dialogowym partnerom. Może powinienem ogłosić swoje usługi w Sieci? Ale czy to byłaby praca godna? Czy to nie zakrawałoby o zdradę?
Śmiech śmiechem, ale w teoretycznej i dosyć niecodziennej sytuacji, jak należałoby to oceniać? I nie mówię o psychoterapeutach, bo oni na swoją werbalną prostytucję mają poniekąd dokument.
_________________________________________
♫ Afro Kolektyw - Smutny i nudny cz. II

2012-10-02

Dobra noc?

"Poczekasz, aż zasnę?"
W innym życiu, tym poprzednim, było to jedno z najprzyjemniejszych pytań, jakie mogłem usłyszeć. Bez znaczenia było to, czy pytanie to padało bezpośrednio w mojej obecności, czy też przez telefon, na zakończenie naszej godzinnej rozmowy. Odpowiedź zawsze była taka sama. Dlaczego, do licha, miałaby być inna?
"Oczywiście, że poczekam. I będę..."
Zawahałem się. No właśnie, co będę robił w trakcie, gdy ona będzie zasypiała?
"Mam mówić dalej?"
"Mhm."
Zawsze w tym momencie przypominam sobie, jak jej oczy błyszczały się w odruchu dziecięcej ciekawości. Wyobrażałem sobie, że kiedy rozmawia przez telefon ze mną, nie jest inaczej.
"Dobrze więc. Będę dziś opowiadał Ci o..."
Kolejna chwila na zastanowienie. Czy mam zagaić o tym, jak teoretycznie może wyglądać spektrum fal świetlnych, których nasze oko nie rejestruje? Wszak niektóre zwierzęta mają inny zasięg spektrum. Jakże inny jest świat, choć ten sam.
A może powinienem opowiedzieć kolejną bajkę wymyśloną naprędce. Wiem, że lubiła ich słuchać, narzekając przy okazji, że cały czas wiszę jej bajkę, którą miałem napisać na jej urodziny. Kiedy to było...?
"... o pewnym wędrownym mędrcu, który nie wierzył w łut szczęścia."
I tak oto zacząłem tę opowieść, będąc towarzyszem jej wędrówki do krainy snu.
_________________________________________
♫ Celldweller - Memories of a Girl I Haven't Met

2012-10-01

Łzy w uszach?

Słuchałem sobie, jak gdyby nigdy nic, różnych utworów na mojej dosyć rozległej playliście i nagle uderzyło mnie to, że jedna z piosenek godzi w mój honor. Wiem, że to brzmi dziwnie, a nawet głupio, ale kiedy wsłuchałem się w słowa, doszło do mnie, jakiego gówna zdarzało mi się słuchać. OK, sekcja gitarowa jest w porządku - nic odkrywczego, ale jest melodyjna. To słowa wywołały zgrzyt.
Zdałem sobie sprawę, że to było za czasów, kiedy uważałem się przede wszystkim za wrażliwca.Tyle, że w chwili obecnej to, co do mnie docierało to było... coś strasznie niemęskiego. Za przeproszeniem, ale podmiot śpiewający jęczał jak eunuch, a tekst był gorszy, niż wypociny niespełnionej nastolatki. Facet w tej historii był mniej pewny siebie, niż niezdecydowany samobójca z lękiem wysokości stojący na dachu wieżowca. W momencie, kiedy melorecytował, że potrzebuje, aby jego wybranka uwielbiała jego ciało i mówiła mu o tym, bo inaczej będzie czuł się zagubiony bez niej - wyłączyłem odtwarzacz. Obiecałem sobie, że tego już nie będę słuchał, nawet w żartach.
Ja rozumiem, że ego, że to w pewnym stopniu normalne... ale jednak w pewnym stopniu!
Potrząsnąłem głową i włączyłem sobie coś szybszego i agresywniejszego. Od razu poczułem się lepiej.
_________________________________________
♫ Celldweller - Tough Guy
(Nie, to nie ten kiepski kawałek.)