Ostatnio popularnymi wpisami są...

2012-03-31

Ja kontra świat (snu)?


Czy kiedykolwiek mieliście sny, w których ktoś lub coś czyhało na Wasze życie? To chyba dosyć częsty motyw koszmarów...
Przez ostatnie parę tygodni miałem sporo złych snów, które teoretycznie zaliczały się właśnie do tej kategorii. Jednak to, co czyniło ich odmiennymi od oklepanych przykładów nocnych mar, było zachowanie bohatera, wokół którego kręci się cała akcja, swoistego pępka tego świata sennego. Mnie.
Dawne sny stawiały mnie w sytuacji, która była z góry spisana na straty, kompletnie beznadziejna. Coś potężnego i niematerialnego zasadzało się na moje życie, a ja musiałem uciekać, niestety zazwyczaj w kółko, pośród ciasnych korytarzy. Kiedy tylko wydawało mi się, że jestem bezpieczny, zdawałem sobie sprawę, iż to coś już tam jest i swoimi mocami stara się mnie zniszczyć, rozszarpać, zdezintegrować. Zazwyczaj, pod koniec wyczerpującego biegu, padałem ofiarą i budziłem się, wstrzymując oddech.
Ale ostatnio coś się zmieniło - i podoba mi się to, nomen omen, strasznie.
Przede wszystkim, za każdym razem zło nabierało ludzkich kształtów. A to, co ma ręce, nogi, głowę, serce i płuca, można spowolnić.
Powstrzymać.
Zranić.
Zabić.
Oczywiście żadnej pewności nie ma, ale powiedzmy sobie szczerze - wtedy czułem, że mam większe szanse, niż podczas potyczki z niewidzialnym obłokiem, którego jedynym sposobem wykrywania było odczuwanie bólu na własnej skórze.
Tak więc wiem, kto pragnie mojego zgonu. Więcej, widzę go, jak zbliża się do mnie. Ma w ręku nóż, broń palną, cokolwiek, czym można bliźniemu zrobić, skutecznie, krzywdę. Tym razem Przedostatni nie sprzeda swej skóry tanio. I choćbym miał zatłuc gołymi rękoma, waląc jego głową o marmurowe schody (a tak już raz w śnie było) - nie poddam się. Będę walczył do ostatniego naboju, do ostatniej kropli krwi. Zwyciężę!
Przypływ adrenaliny i złości, które podsycały determinację w śnie to coś, czego nigdy przedtem nie doświadczałem. To chyba przez to, że ogólnie pozwoliłem na dopuszczenie do głosu swoich negatywnych, wybuchowych emocji w życiu codziennym. Jestem wdzięczny, że miałem okazję zrozumieć tę metamorfozę, jaką zaserwował mi mój własny umysł.
Teraz pora zwyciężać w życiu codziennym.
_________________________________________
♫ Foo Fighters - The Pretender

2012-02-19

Cyrenejczycy?


Postanowiłem, iż dołączę do wolontariatu - wraz z moim "bratem". Pomysł zakiełkował niemal w tym samym czasie. Co prawda nie mamy jeszcze pomysłu, gdzie możemy się zapisać ani jakiego rodzaju pracę będziemy wykonywać. Wiem jedno - chcemy zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka. To może być trudne do przyjęcia przez nasze otoczenie, bo na co dzień zachowujemy się inaczej. Mimo wszystko, jesteśmy jednak dobrymi facetami. Możemy starać się chować za maskami obojętności, ale w głębi serca wiemy, jak wygląda nasze prawdziwe oblicze.
_________________________________________
♫ Raz, Dwa, Trzy - Trudno nie wierzyć w nic

2012-02-14

Serce w codzienności?


Dziś Dzień Świętego Walentego. Jak go uczciłem? Tak, jak mogłem przewidzieć...
Przede wszystkim spędziłem większość czasu na czytaniu artykułów branżowych, trochę pogrzebałem przy kodach moich stron. Zaparzyłem sobie herbatę w czterech kubkach, wypuściłem psa, ówcześnie go karmiąc. Napisałem dwie wiadomości walentynkowe, zastanawiając się, jak napisać trzecią, z której w końcu zrezygnowałem. Miałem ochotę wyjść i przejść się po Warszawie, ale w końcu i to sobie odpuściłem. Dowiedziałem się też, że będę miał przełożone spotkanie z psychologiem oraz chirurgiem. Ten pierwszy w czwartek, ten drugi - piątek.
Mam nadzieję, że moje zachowanie aż nazbyt nie rzucało się w oczy swoim gorzkim wydźwiękiem. Starałem się zachowywać dystans do wszystkiego, co dziś pojawiało się na Facebooku, a tyczyło się miłości, związków i innych podobnych wątków. Włączając w dwa walentynkowe serduszka od jednej dziewczyny, którą staram się trzymać na dystans. Zaczyna mnie irytować jej ciągłe klikanie na "Lubię to!" pod praktycznie wszystkim, co opublikuję...
A na wieczór został mi mój bezbłędny koc i pisanie tego bloga. A gdy skończę, pójdę wcześniej spać.
_________________________________________
♫ Tom Waits - I Hope That I Don't Fall In Love With You

2012-02-10

Jasne odcienie szarości?

Kolor żelu, którym miałem upaćkaną klatkę piersiową, przypominał mi barwę morza widzianego z plaży w jakimś tropikalnym kraju. Pomyślałem o tym, bo życie postawiło mnie przed dosyć nieoczekiwaną sytuacją.

"Niedobrze, ma pan znacznie powiększone węzły chłonne." mówił lekarz spokojnym tonem równocześnie poruszając ultrasonografem pod moją prawą pachą. "Widzi pan?"
Wpatrywałem się w niewyraźne kształty na monitorze, zastanawiając się, co tak naprawdę powinienem tam ujrzeć. Równie dobrze mógłbym analizować kaszę zakłóceń, gdy do telewizora nie jest podłączona antena.

O, jakże chciałbym wygrzewać się na ciepłym, drobnym piasku i nie myśleć o niczym. Zamiast tego miałem robione badanie USG, gdyż odkryłem twardy guzek przy lewym sutku, a za oknem panuje mroźna zima.

"Z dobrych wieści... to raczej nie chłoniak ani ogólnie żadna ze złośliwych odmian zmian nowotworowych. Niemniej proszę zrobić analizę krwi pod kątem składu elementów, jak również proporcji hormonów." Zawahał się chwilę. "Nie miał pan boleści jąder ostatnio?"
"Nie." odparłem po chwili zastanowienia, podczas której odtwarzałem sobie ostatnie dwa tygodnie pod tym kątem.
"No dobrze, wierzę panu." Ton głosu zdradzał jednak, że podchodził z pewną nieufnością do moich słów.

Wychodząc z prywatnego gabinetu, zastanawiałem się, czy to możliwe, żeby to jednak rak. A jeśli tak, to jak bym zareagował na tę wiadomość? Co dziwne, ciekawość dominowała u mnie w dniu dzisiejszym. Zastanawiałem się, jak to jest mieć zdiagnozowanego raka. Czy to boli? I, z rzeczy bardziej mi obecnie bliższych, co mogło zachwiać proporcje hormonalne?
_________________________________________
♫ Cypress Hill - Trouble

2012-02-05

Niepokoje nocne?


Dziś przebudziłem się po śnie, który jak zwykle nie miał większego sensu. Coraz częściej jednak jestem świadom tego, jak krystalizuje się mój tok rozumowania w trakcie tych projekcji marzeń i lęków. To uczucie mi przypomina trochę jakbym odzyskiwał władzę w kończynach po długotrwałym urazie. Z drugiej strony, dzięki Bogu, nigdy nie byłem sparaliżowany, więc może to przesada z mojej strony?
Ech, dygresje... Nie o tym miałem pisać.
Tak więc, przewracając się na drugi bok, zdałem sobie sprawę, że przez ostatni miesiąc zmieniłem się bardziej, niż przez cały poprzedni rok. Niektóre zdarzenia i fakty bolą mnie bardziej, niż mógłbym się tego spodziewać. To było ciężkie uczucie do przetrawienia, trwałem więc w tym stanie bezsenności resztę nocy.
_________________________________________
♫ NicolArmarfi - Shadow of the Truth