Stało się. Dziewczyna chce zostać przy tamtym typie.
Moje ostatnie spotkanie odbyło się wczoraj, w Wielki Czwartek.
Mam ochotę zniknąć. Po prostu przestać istnieć. Tak, jakby wszystkie wiązania atomów, z których jestem stworzony, przestały działać. To nie byłoby bolesne, prawda? Po prostu nagle bym wyparował. Najlepiej dziś, w Wielki Piątek.
Ale, z drugiej strony, jak mógłbym walczyć o Nią, jeśli doszłoby do dezintegracji?
Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem tego, jak znajomi się do mnie odezwali. Biały spotkał się wczoraj, wyciągnął na spacer, do ludzi. Pogadałem się, pośmiałem - nie dotarło to do mnie, że przeżyłem najgorsze chwile mojego dotychczasowego życia. Przedtem udałem się do niego, aby wytłumaczyć, jak to wszystko wyglądało. Podszedł do sprawy podobnie do mnie (gdybym oczywiście nie był pod wpływem tak silnych emocji) - analizując wszystkie plusy i minusy każdego z moich potencjalnych zachowań.
"Boże, ale mam ochotę na papierosa..."
"Hehe, czyli działają?" - podszedł do szafki i wyjął jednego, po czym mi wręczył.
Na piątek i sobotę jestem umówiony z Pomarańczowym. Mamy się przejść, jakoś odprężyć, a w sobotę, tak, jak w każdą Wielką Sobotę, naszym zwyczajem napijemy się wieczorem piwa i pogadamy o sprawach istotnych.
Odezwał się też Czerwony. Boże, dawno go nie widziałem. Jesteśmy umówieni na kawę. Pewnie jemu też zdam relację z tego, jak wygląda moje życie. W nim też pokładam po cichu nadzieję. Postaram się brać z niego przykład nieugiętości.
Tęskno mi do Niej.
_________________________________________
♫ Blind Pilot - Three Rounds And A Sound
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz