Ostatnio popularnymi wpisami są...

2010-06-18

Rezerwacja?

Dziewczyna pożyczyła mi coś w stylu rzemyków na przegub. Trafiła w mój gust, bo akurat takie dodatki podobają mi się. Poza tym, mając coś, co należy do niej, czuję jakbym był bliżej jej samej. I tylko głupio mi, jak myślę, że może jej przeszkadzać to, że obrączka, którą ma ode mnie jest dokładnie taka sama, jak ta należąca do mojej byłej.
Muszę kupić nam obrączki.
_________________________________________
♫ Makowiecki Band - Czego chcesz więcej?

2010-06-17

Rozmowa?

Miłości, mądrości i pokory, Boże.
Miłości, mądrości i pokory, Jezu.
Miłości, mądrości i pokory, Duchu.
A gdy nadejdzie pora, wybaw mnie Panie od śmierci wiecznej.

Nie jestem nadmiernie religijny, niemniej czasami zwracam się w modlitwach z prośbą o radę, o natchnienie, o siłę. O rzeczy małe, które jednak są potrzebne. Właściwie nigdy się nie zawiodłem na obsłudze klientów Najwyższego.

Libera me, Domine, de morte æterna...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Ben Houge feat. Patricia Thompson - Libera me

2010-06-12

Odruch stadny?

Czytałem książkę ostatnio o wampirach. Ot, żeby zabić czas. Była całkiem udana, niemniej nie o nią samą mi chodziło, kiedy przyszła myśl o dzisiejszym wpisie. Chodzi o pewien fragment, który opisuję naturę tych nocnych stworzeń. Mianowicie była tam informacja, że wampiry, jeśli żyją samotnie, starają się być bardziej "ucywilizowane", ludzkie, natomiast jeśli wybierają stadną egzystencję, zaczynają "nakręcać" same siebie.
Skończyłem jakiś czas później tę książkę i pomyślałem, że w sumie dobrze, że ta zasada nie dotyczy ludzi. Chwilę później jednak zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno mam rację. Wspomnienia, w sumie nie aż tak bardzo odległe, napłynęły nieoczekiwanie...
Praktycznie zawsze towarzyszył mi stan zarówno tęsknoty do samotności, jak i radości, że jestem otoczony ludźmi. O tej dualności już chyba pisałem. Teraz jednak w pewien sposób zrozumiałem, że coś w tym stwierdzeniu może być bardzo prawdziwego. Przecież najgłupsze rzeczy robiło się przed kumplami i to przed nimi właśnie udawało się, że jest się nie wiadomo jakim twardzielem. Może dlatego miałem dosyć tego popisywania się i z własnej woli izolowałem się od świata?
Dziś w przerwie między zajęciami siedziałem na schodach i czytałem Zespół napięć Janusza L. Wiśniewskiego. Ostatnia historia była o marynarzach wypływających na półroczne połowy po morzach i oceanach świata i tym, jak tęsknili, często skrycie, za kobietami, które czekały (bądź nie) na nich. Wtedy też grupka znajomych podeszła do mnie i zaczęli się wyśmiewać, że czytam "babskie książki" i "czy już miałem pierwszą miesiączkę". Uśmiechnąłem się tylko chłodno, zapytałem, że nadmiar spermy nie uwiera ich w dendryty i z zatroskaną miną spytałem, czy mają aż tak duże problemy ze znalezieniem kogokolwiek, kto by im ulżył w "cierpieniu". Po tej wymianie zdań zatopiłem się w dalszej lekturze.
Cenię sobie tę możliwość kompletnego olania otoczenia, kiedy tego potrzebuje moje zdrowie psychiczne.
PS. Nie, nie chcę porównywać się do wampirów. Z wiadomych przyczyn stało się to bardzo modne, a ja mam dość... niechętną postawę do rzeczy, które są rozdmuchanymi przez nastolatków pierdołami.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Dr. John - I Don't Wanna Know

2010-06-07

Walcząc wewnątrz?

Miałem okazję spędzić z Dziewczyną parę dni na Mazurach. Z początku nie byłem pewien, czy to się uda i już jakby automatycznie zniechęcałem się, przeczuwając, jaka będzie reakcja moich rodziców. (W sumie oni sami nadają się na oddzielną notkę...) Uświadomiłem sobie jednak, że przecież nie robimy absolutnie nic złego. Dlatego też postawiłem się i dzięki wsparciu (mentalnym i materialnym) udało się wyjechać w Boże Ciało.
Czwartek, piątek, sobota, niedziela. Cztery dni, a tyle zmian w człowieku. Nie tylko chorobowych, ale i mentalne oraz... psychosomatyczne, jeśli można tak je nazwać.
Chorobowych dlatego, iż przeziębiłem się i to chyba przeszło w coś gorszego. Bolały mnie mięśnie, gardło, miałem zatkane zatoki (nadal mam). Nie będę wdawał się w szczegóły, ale z nich właśnie wywnioskowałem, że potrzebuję skontaktować się z lekarzem i zacząć brać jakiś lek.
Mentalne, bo przekonałem się, że pomimo moich lęków potrafiłem zasypiać i budzić się obok żywej osoby. I to nie byle jakiej, bo mojej Dziewczyny. :) Robiliśmy sobie nawzajem śniadania, raczyliśmy się przekąskami, siedzieliśmy na pomoście na jeziorze i odpowiadaliśmy szczerze na pytania, które przychodziły nam do głowy. A kiedy się zbliżała pora snu, żartowaliśmy i wygłupialiśmy się, płynnie przechodząc ze śmiechu w pieszczoty.
Psychosomatyczna zmiana była najmniej widoczna. Nazwałem ją tak, ponieważ dotyczyła ciała i duszy. Wiem, raczej nietrafione określenie, niemniej jednak teraz nie mam czasu, by rozmyślać nad inną nazwą dla tej zmiany. A chodziło o seks. I to nie jakiś tam seks, a prawdziwy, spełniony i kompletny. Od pieszczot po ejakulację wewnątrz i równoczesny orgazm dwojga kochanków. To było... w pewien sposób straszne, bo już wtedy nie mogłem się czuć niewinny, albo udawać, że nie wiem, co się dzieje. Byłem świadomy, jak nigdy przedtem.
Tęsknię za nią. Tęskniłem już w drodze na pociąg, kiedy jeszcze szła ze mną za rękę.
W niedzielę wieczorem przyjechałem do domu i wiedziałem, jak będzie wyglądał dalszy ciąg mojej historii.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Edward Shearmur - New Mexico

2010-05-30

Paradoks przyszłości?

Znalazłem pracę. Nie należy do prostych, bo polega na szukaniu osób zainteresowanych zmianą swojego dotychczasowego funduszu emerytalnego na ten, który reprezentuję. Dużo dzwonienia po ludziach, dużo jeżdżenia i mówienia. Początki są trudne, ale akurat tego się spodziewałem. Co innego mnie martwi.
Teoretycznie ta praca będzie mi zajmowała stosunkowo mało czasu, ale tylko, jeśli patrzymy na nią za jakiś czas. Obecnie absorbuje go bardzo dużo. Kiedy wracam do domu, mam ochotę od razu iść do kąpieli, a potem spać - nie dlatego, że jestem zmęczony, ale po prostu inaczej rano będę niewyspany. No i gdzie tu czas dla Dziewczyny?
Ostatnio zrobiła imprezę u siebie. Zaprosiła swoje znajome, które pojawiły się z chłopakami. Też miałem się pojawić. Niestety, wracając do domu, wpadłem w korek, który ciię naprawdę długo, a kiedy w końcu dojechałem, musiałem się już zbierać, żeby wybrać się do niej. Nic nie jeść, nie przebierać się, kompletnie nic. Wtedy to chyba pierwszy raz miałem żal, że nie pomyślała o tym, że mogę mieć problemy z dojazdem i ogólnie całym przyszykowaniem się, ale zrozumiałem, że przecież to nie jej wina. Obiecałem jej, że będę i w sumie nie potrafiłem odmówić jej. Jeśli już miałbym mieć pretensje, to tylko do siebie.
Zjawiłem się u niej dość późno, ze względu na dość dziwne przygody, jakie mnie spotkały. Wróciłem do domu około drugiej w nocy. Musiałem wstać o siódmej, góra ósmej. Padnięty, przeczuwając, że i tak się nei wyśpię, usiadłem na kanapie.
Podjąłem pracę również i dla niej - żeby mieć pieniądze na przejazdy, a kiedy przyjdzie odpowiednia pora, wynająć mieszkanie. Ale widzę, że to może być ciężki okres. Mam nadzieję, że Ona to zrozumie.
Bez tego, nic nie miałoby sensu.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Jami Sieber - Tell It By Heart