Ostatnio popularnymi wpisami są...

2010-07-18

Stu lat młodej parze?

Piszę, czując, jak alkohol wypity dnia poprzedniego cały czas nie chce dać się zapomnieć. Do tego trzeba jeszcze doliczyć krótki sen, pieszczoty w łóżku i gorący dzień.
Wczoraj zrozumieliśmy dlaczego klimatyzacja to jeden z ważniejszych elementów wesel. Gdy w dni, których temperatura powietrza waha się między 35 a 40 stopniami zbierze się około 100 osób, parna atmosfera jest właściwie nie do uniknięcia. No i poczęstunek... Gorące dania były naprawdę gorące, a alkohol... robił swoje. Niemniej bawiłem się dobrze. Udało mi się przełamać moją niechęć do tańca, pogadałem z nietuzinkowymi ludźmi, zjadłem smaczne jedzenie... Tylko ten męczący powrót...
Właśnie pada deszcz. Dawno nie było już tak przyjemnej temperatury za dnia. Dla mnie takie zachmurzenie mogłoby się utrzymywać jak najdłużej. Jem więc borówki amerykańskie i wyglądam przez okno. Wsłuchuję się w miły dźwięk kropel spadających z nieba.
_________________________________________
♫ Kayah & Bregovic - 100 lat młodej parze

2010-07-14

Niewolnik uczucia?

I nagle nastała ciemność. Czułem tylko jej obecność, jej słodki, charakterystyczny zapach. Nie wiem, czy inni to czują. Chciałbym, żeby to był nasz "osobniczy" zapach, który tylko osoba z odpowiednim genotypem czułaby. To by oznaczało, że jesteśmy dla siebie stworzeni.
Tak więc otaczała mnie ciemność. Ale czułem ją i słyszałem, jak mówiła do mnie. Zaprowadziła mnie do łóżka i tam położyła. Nie mogąc zmienić niczego w tej sytuacji, poddawałem się jej woli. Zaczęła mnie gładzić, całować po klatce piersiowej, podbrzuszu i...
... poczułem ciepło jej języka i śliny, która była na moim, już wtedy twardym, penisie.
Zabawa w zakrywanie oczu nigdy nie wydawała mi się czymś ekscytującym - do tego dnia. Domyślam się też, że to Dziewczynie zawdzięczam te niesamowite doznania. Nikt inny nie potrafiłby dokonać czegoś takiego.
A potem, jak już kiedyś pisałem, nastał czas na domową sodomię. Kochaliśmy się tak długo, że na sam koniec łóżko było całe mokre od naszego potu.
Tak, jak lubię.
To nie był koniec atrakcji tego dnia, albowiem stwierdziliśmy, że weźmiemy wspólną kąpiel. Co prawda wanna Dziewczyny była mniejsza, niż u mnie, daliśmy radę się usadowić, przytuleni do siebie...
_________________________________________
♫ Adrian Charkman - In The Beginning

2010-07-12

Kolory przyjaźni?

Spotkałem się wczoraj z Niebieską. Miała podły nastrój, więc postanowiła się upić winem. Przeczuwając, że to może skończyć się różnie, udałem się z nią. Po tym, jak usiedliśmy na trawie, rozmawialiśmy bite półtorej godziny. Chociaż w sumie, przez większość czasu był to monolog Niebieskiej. Ale akurat to mnie nie przeszkadzało. Wtedy nie miałem za wiele do powiedzenia.
Parę dni wcześniej Pomarańczowy powiedział, że chce się wybrać w plener robić zdjęcia. Muszę wymyślić jakieś ciekawe ujęcia. No i przede wszystkim - cieszę się, że jakoś zaczęliśmy się dogadywać.
Z Czerwonym będę w końcu musiał się spotkać - tak, jak ustalaliśmy już parę tygodni temu. W końcu kiedyś mamy być wujkami. ;) Niemniej podziwiam go, że udało mu się zejść ze swoją byłą dziewczyną. Ja bym chyba nie mógł tego urzeczywistnić. No i już wcale mnie to nie interesuje.
I tylko Żółta i Zielona pozostają kompletnie bez wieści. Co do pierwszej jestem pewien, że gdybym się odezwał, pewnie przywitałaby mnie bardzo serdecznie. Co innego ta druga.
A spoza przyjaciół, spotkam się jeszcze z moim kumplem, Szarym. Czuję, że będzie to "męskie" spotkanie - z odpowiednim stężeniem alkoholu w powietrzu. I krwi.

Zastanawiasz się, po co zaznaczyłem kolorami pseudonimy? Otóż chciałem podkreślić obecność najczęściej pojawiających się osób z mojego towarzystwa. I od tej pory powinny pojawiać się często.
_________________________________________
♫ Świntuch feat. Afro Kolektyw - Zrób to sam

2010-07-11

Gdzie strumyk płynie z wolna?

Nigdy nie robiłem tego w lesie. To dziwne, zważywszy, że żyję w mieście, które ma duży odsetek obszaru zalesionego. No, nie było jak i z kim. Aż do dziś.
Miałem na nią ochotę już od zeszłego tygodnia, ale tak jakoś się złożyło, że nie mieliśmy dla siebie czasu, by wylądować w łóżku. Dziś w sumie też nie wylądowaliśmy tam - tylko na runo leśne, obsypane kolkami i z latającym robactwem dającym znać o sobie raz na jakiś czas. Ale gdy ma się nad sobą i pod sobą taką dziewczynę, jak Dziewczyna, nic się nie liczy dookoła. Tylko ona, jej oddech na mojej szyi, jej ciało na moim ciele, jej ciepło, które bije od podbrzusza.
Gdyby nie to, że musiała wracać wcześniej do siebie, pewnie bylibyśmy dłużej na łonie natury, w stroju Adama i Ewy. Co więcej, koleżanka, która się z nią umówiła wystawiła ją do wiatru, bo spiekła się na słońcu i w końcu nie spotkały się. Gdy mi to opowiadała, pomyślałem, co jeszcze bym z nią robił.
Chyba oboje o tym myśleliśmy.
_________________________________________
♫ N/A

2010-07-10

Parapetówa idealna?

Na wstępie odpowiem na pytanie z tytułu. Nie. Tego nie da się podciągnąć nawet pod "fajną" parapetówę. Była  to średnia impreza, niestety. Ale może przejdę do opisu wydarzeń.
Dobry znajomy zaprosił mnie i Dziewczynę na imprezę z okazji przeniesienia się ze swoją dziewczyną do nowego mieszkania. Cóż więc, nic tylko z papierem toaletowym i proszkiem do prania przyjść i życzyć wszystkiego najlepszego w nowym miejscu życia.
Spóźniliśmy się ponad miarę, a to wszystko dlatego, że pomagałem matce w szukaniu sukni na ślub. (Jakkolwiek dziwnie to brzmi, po prostu uwierzcie, tak było.) Zdyszany dobiegłem na miejsce, gdzie Dziewczyna czekała z naszym kumplem. Czułem, jak uczulenie coraz bardziej nie daje mi spokoju, ale starałem się robić dobrą minę do złej gry. Na miejscu okazało się, że większość osób jest już po paru kieliszkach wódki. Dzięki temu ominęło mnie picie, co też mnie się spodobało. alej było jednak pod górkę.
Otóż jeden ze znajomych przyprowadził swojego znajomego (zaczynam gubić się w tych wszystkich powiązaniach rodzinno-koleżeńskich), który miał słabość do wódki, o czym dowiedzieliśmy się w trakcie. Pił dużo i z każdym kieliszkiem stawał się coraz bardziej agresywny. Starał się jednak zachować specyficzną manierę wypowiedzi, co wyglądało dla mnie jednocześnie zabawnie i strasznie żałośnie.
Do tego powinniśmy dodać sympatie (czy raczej - antypatie) między dziewczyną gospodarza a znajomymi tegoż. To wszystko kumulowało się i obawiałem się, że w pewnym momencie osiągnie masę krytyczną. Na szczęście udało się jakoś rozładować napięcie.
Kolejna sprawa. Jak sprowadzić na kolana najtwardszego nawet faceta? Ukazać mu łzy najbliższej mu kobiety. Zawsze działa - przynajmniej na mnie. Dlatego zły humor Dziewczyny, który przerodził się w siedzenie na bosaka na klatce schodowej, wycierając łzy przybił mnie jeszcze bardziej. Jak zwykle sprawy rodzinne, plus moja przypadłość zdrowotna.
Wracałem z pulsującym uczuciem skóry twarzy, niepewnością co do tego, czy gospodarz związał się z odpowiednią kobietą i żalem - mogłem więcej uwagi zwracać na Dziewczynę.
_________________________________________
♫ VNV Nation - Darkangel (Azrael)