Ostatnio popularnymi wpisami są...

2011-05-27

Jak to jest z tęsknotą?

Rozmawiałem z Niką o tęsknocie i zadałem jej bezpośrednie pytanie - jak to jest z Twoją tęsknotą? Jak ona wygląda?
Odpowiedziała.
Teraz już wiem i widzę wiele wspólnych cech.

Jeśli ja miałbym ją opisywać, pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to niewola. Stan uwięzienia, bycia zakutym w kajdany, wrzuconym do izolatki i zapomnianym.
Czuję, że potrzebuję choćby Jej głosu i tęsknię do niego jak ów więzień tęskni za błękitem nieba. Bo tym właśnie ona jest. Ona jest świeżym powietrzem, którego łakną moje płuca. Ona jest światłem słońca w ciepły, majowy dzień i blaskiem księżyca oraz wszystkich gwiazd na indygowym niebie nocy.

Spoglądam na ściany celi. Widzę napis.

YOU AND ME AGAINST THE WORLD.

Ktoś wydrapał dwa wyrazy, skreślając je...
_________________________________________
♫ Poets of the Fall - The Ultimate Fling (The Impromptu Alternate Version)

2011-05-26

Nielubiana liczba?

Moje urodziny wypadły w środku tygodnia, więc nie miałem za dużo możliwości do organizacji jakiejkolwiek posiadówki dla najbliższych osób. Tak jednak się szczęśliwie złożyło, że tego samego dnia dziewczyna Białego miała zaliczenie w swojej szkole z materiału do magisterki. A jako, że uczy się w szkole artystycznej charakteryzacji, wszyscy, którzy pojechali niejako przydali się jej - doklejała sztuczne brwi, nakładała peruki i tak dalej. Po paru godzinach, głodni, spragnieni i wyczerpani, uwolniliśmy się w końcu od murów szkoły.

Stałem z włosami spiętymi i słuchawkami zawieszonymi na wysokości szyi. Wydobywał się z nich jakieś dźwięki, lecz w ogólnym hałasie, jaki panował na Patelni (czyli przed stacją Metro Centrum) nie mogłem zidentyfikować ani wykonawcy, ani tytułu. Co chwila rozglądałem się dookoła w poszukiwaniu dziewczyny, z którą się umówiłem. W sumie trochę się bałem, że może towarzystwo się jej nie spodoba czy też moje zachowanie będzie zbyt... no właśnie, jakie? Nachalne? Chamskie? Sam do końca nie wiedziałem. Jak się potem okazało, niepotrzebne były moje obawy - bawiła się świetnie, a moich znajomych oceniła bardzo bardzo pozytywnie.

Siedzieliśmy w pustym pokoju - ja, Brązowa i owa uprzejma dziewczyna, z którą dopiero niedawno przeszliśmy z "Pani/Pan" na "Ty". Zastanawialiśmy się gdzie podziewa się gospodyni, gdyż nie zamierzaliśmy zaczynać bez niej świętowania.
A tym czasem ona i wszyscy pozostali goście przygotowali mi tort z zakręconą świeczką. No dobrze, "tort" to określenie na wyrost - był to jogurt brzoskwiniowy o uroczej nazwie "Serduszko". Nie przypadkiem wybrali takie pożywienie. Było to nawiązanie do książki o seksie oralnym, o której niedawno opowiadałem...
"No i, zasadniczo, życzymy samych zdrowych cipek." wypaliła dziewczyna Białego. On sam uśmiechnął się serdecznie, a Brązowa robiła zdjęcia, jak zdmuchuję świeczkę. I teraz, jak pomyślę o tym, nie wypowiedziałem żadnego życzenia. Może dlatego, że byłem kompletnie zaskoczony, że przygotują taki miły gest. I pewnie dawniej życzyłbym sobie, bym mógł być z Dziewczyną tak długo, jak tylko będzie mi życie pozwalało kontynuować swoją egzystencję. Ale teraz, po sprawie, nawet nie pamiętam, jak gasła świeczka. Istotne było to, że byłem pośród ludzi, którzy są ze mną w tych ponurych czasach.

Upiliśmy się przyjemnie i co jakiś czas naprzemiennie dotykaliśmy się, siedząc na kanapie. W końcu, między kolejnymi kieliszkami wódki, wziąłem ją i butelkę wina, na krótki spacer po Warszawie. Przechodziliśmy między samochodami i ludźmi, śmiejąc się bez powodu, mijając patrol straży miejskiej i chłonąc chłodne powietrze, które podawał nam wiatr.

Gdy leżałem obok niej, czułem uderzające fale ciepła bijące z jej ciała. Chwilę potem byłem w innym pokoju, innym mieście, innym czasie, przy innej dziewczynie. Tej mojej wymarzonej.
Ale nagle ta wizja się urwała. Bo i po co miałem wracać do tamtego czasu? Miałem przed sobą realną dziewczynę. Dotknąłem więc ją, a ona tylko zamruczała. Potem, w środku nocy, odwróciła się do mnie i przytuliła. Tego mi brakowało.
"Ojej, ale Ci bije serce."
"Nie, to niemożliwe..." roześmiałem się cicho.
"Ale serio, wali Ci mocno."
W odpowiedzi uśmiechnąłem się tylko i znów położyłem głowę obok jej, na poduszce.

Ostatni, słyszysz mnie? Gdzie tym razem zawędruję?
_________________________________________
♫ Queen - I Want To Break Free

2011-05-14

Plan działania?

Jakkolwiek dziwnie i głupio zabrzmi to, podjąłem bardzo delikatną, acz stanowczą decyzję. Daję Dziewczynie sto dni (plus minus siedemdziesiąt dwie godziny) na to, by zobaczyła, czy chce żyć tak, jak do tej pory, czy jednak jest zdecydowana wrócić do mnie.
Będę pisał jej, tak jak do tej pory, każdego ranka jeden powód, dlaczego ją lubię... czy wręcz kocham. Minęło już dwadzieścia pięć dni. Nie widzę znacznej poprawy - a wręcz dochodzą mnie różne wieści, że jest na mnie zła i nie chce mnie znać...
Jeśli przez te sto dni nic się nie zmieni, wiem, jaką jej piosenkę zadedykuję. Zapewne i tutaj się pojawi.

Patrzę na ten obrazek...
"Tylko trochę, tylko określony i ograniczony czas. Tak sobie mówię..."
"Siedemset pokoleń motyli."
 Tak jest. Równa liczba, skoro jestem takim pedantem.
_________________________________________
♫ Celldweller - Louder Than Words (Sad Mix by Paul Udarov)

2011-05-08

[brak tytułu]

Kurwa...
Zobaczyłem dziś wrzucone zdjęcia Dziewczyny i Dwójki Trefl. Całują się, tulą, słodko, słodziej...
...
KURWA MAĆ.
Najpierw poczułem szarpnięcie mięśnia sercowego i po głowie krążyła mi myśl, że może to to, że to zawał w wieku młodym, który niszczy kompletnie owy mięsień. Że nie da się mnie odratować, bo siedzę sam w domu, zasłabnę i będzie po sprawie.
Ale nie, Przedostatni jeszcze żyje.

Parę dni temu dostałem od niej SMS-a.
mam ogromną ochotę na minetkę w Twoim wykonaniu...
Przyjemne myśli zaczęły krążyć w głowie, a uwieńczeniem ich był cudny dźwięk Jej przyspieszonego oddechu.

Parę dni po tym SMS-ie, przychodzi mi do głowy cytat z bardzo ekspresyjnej sceny - takiej, która zasługuje na miano katharsis. Mowa o słynnym "FU Montage" z 25. godziny.
"Let an earthquake crumble it, let the fires rage, let it burn to fucking ash and then let the waters rise and submerge this whole rat-infested place."
Tak się właśnie czuję. Mam ochotę wywołać koniec świata, sprowadzić na wszystko i wszystkich potępienie, cierpienie i śmierć. Wiem, że nic z tego jednak nie będzie, a jedyna anihilacja wydarzy się wewnątrz mnie. Tak było dawniej, więc i teraz tak będzie...
_________________________________________
♫ cokolwiek głośnego

2011-05-05

Koszmarna rzeczywistość?

 
Obudziłem się. Odwróciłem głowę i przez chwilę patrzyłem się na Nią. W końcu pocałowałem ją, wdychając jej zapach. Z uśmiechem podniosłem się z łóżka i poprawiając po sobie pościel, powędrowałem do kuchni.
Przechodząc po płytkach, nie czułem zimna, ani tego specyficznego zapachu kuchni. To wydawało mi się dziwne, ale w sumie nie zwróciłem na to wtedy uwagi.
Przydreptałem, drapiąc się po głowie, do czajnika i zacząłem zaparzać kawę dla Niej. Tak, jak lubi - półtorej łyżeczki, półtorej łyżeczki, wypełniając do 70% objętości kubka wodą, następnie do 90% dopełniając mlekiem odtłuszczonym.
Spojrzałem się przez okno. Wszystko było takie wyraźne, jaskrawe, jasne. A z kawy nie unosiła się para...
Nagle przez głowę przebiegła mi myśl, że coś złego się stało, że Ona jest w niebezpieczeństwie.
Obudziłem się, patrząc na wypłowiały kolor ścian. Wszystko dookoła było przygaszone, choć wstające słońce padało bezpośrednio przez okno. Czułem się oszukany - przez swoje serce i rozum. Szukałem zapachu Jej, ale nigdzie go nie było.

Parę dni później spotkaliśmy się. Zostałem u Niej. Spędzaliśmy najnormalniej w świecie czas, krzątając się dookoła z przyziemnymi sprawami. Tak minął czas do wieczora, kiedy to zebraliśmy się całą rodzinką. Każdy się uśmiechał, był dla siebie niezwykle miły. I w pewnym momencie ktoś z domowników powiedział "jak to trudno jest znaleźć taką miłość". Uderzyło mnie to, bo czułem się zawstydzony. Spojrzałem się z niepokojem na Nią. Ona opuściła lekko zmieszana głowę i powiedziała "nieprawda".
Wybudziłem się bardzo dynamicznie, prawie tak, jak na filmach. Usiadłem w mroku pokoju, który nawet nie należał do mnie, śpiąc w nieswoim łóżku. Czułem ból w piersi i nie mogłem sobie z nim poradzić.
_________________________________________
♫ My Morning Jacket - Rocket Man