To już sto postów! Pora na konfetti i fanfary.
[konfetti spada z nieba, dźwięk fanfar roznosi się po ulicach]
Dziękuję. ;)
POCZĄTEK WYMĄDRZAŃ
Prowadzenie bloga jest bardzo ciekawą, ale i niezwykle upierdliwą sprawą. Jak kiedyś Kominek zauważył, dawniej pisanie było o tyle łatwiejsze, że tak naprawdę tworzyło się dla siebie i w sumie... tyle tego dobrego.Nikt nie zważał na to, czy rogi przycisków są zaokrąglone, strona ma wtyczki do serwisów społecznościowych czy też umożliwiała założenie swojego własnego konta z wybieranym przez użytkownika avatarem. Teraz, jeśli chce się zadbać o bloga, trzeba mieć na uwadze jego wygląd, reklamę, pamiętać o chwytach i sztuczkach, ułatwiających zainteresowanie potencjalnego czytelnika. To robota dla więcej, niż jednej osoby - jeśli oczywiście nie prowadzi się bloga taki, jak mój, czyli skupionego tylko i wyłącznie na tym, by przekazywać, co się dzieje u mnie. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.
FORMA
Przedostatni z założenia miał być blogiem bardzo oszczędnym w grafikę i dodatki. Miał się liczyć tekst. Co więcej, strona miała być "lekka" dla komórek. Co się więc zmieniło? Właściwie to niewiele. Co prawda teraz mamy i element linkujący do fan-page'a na Facebooku, jak i notyfikacje w serwisie mikroblogowym blip.pl, nie wspominając już o muzyce, którą bezczelnie kradnę (ale przynajmniej w dobrej wierze). Niemniej te wszystkie rzeczy są tylko po to, by je przetestować. Zawsze byłem ciekawy, w jaki sposób działają te wszystkie mechanizmy promocji, tak więc postanowiłem wrzucić je do kodu strony. Nie liczę na nie wiadomo jakie kokosy z tego - wręcz przeciwnie. Ale zawsze lubię to uczucie, kiedy wszystko, co zostało przygotowane, działa jak należy. I być może dla tego lepszego samopoczucia trzymam te dodatki na blogu.
Bez wątpienia, też dla przyjemności i "wartości edukacyjnych" wprowadziłem odtwarzacz muzyki. Niech czytelnicy dowiedzą się, czym żyję - a muzyka jest bardzo ważną cząstką mnie. Może dlatego, że jestem taki anty-artstyczny w tym, co robię. ;)
W następnym wpisie z serii "Przedostatni" od kuchni - MATERIA, czyli o słowie słów kilka.
_________________________________________
♫ Voicians - In Abeyance
Ostatnio popularnymi wpisami są...
-
Dziewięć minut po północy. Od jakiejś półtorej godziny powinienem spać - zapowiada się przede mną dzień wypełniony intensywną pracą. Nowy pr...
-
Dnia 19. stycznia zostałem zaatakowany przez wampira. Prawdę powiedziawszy, sam jestem sobie winny. Przechodziłem przez nieznane przejście p...
2010-09-22
2010-09-20
Grawitacja o tobie nie zapomni?
"Chłopaku, muszę Ci coś powiedzieć..."
Zaraz, zaraz, ja to już gdzieś kiedyś słyszałem...
Siedziała na łóżku i wzrok jej krążył w okolicach stóp. Raz na jakiś czas podnosiła głowę tylko po to, by zahaczyć wzrokiem o moją głowę, puścić blady uśmiech, który był wymuszony jak cholera, po czym wracała do wcześniejszej pozycji.
To też kiedyś widziałem. Powoli przypominało mi się, z czym to było związane. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy niewidoczna, mikroskopijna szpilka wkłuła się w moje serce, Ona powiedziała:
"Całowałam się z kimś..."
"Poznałam go jakiś czas temu. Naprawdę świetny koleś. Nie myśl, że to Twoja wina, przecież jesteś takim dobrym chłopakiem. Ale musisz wiedzieć, że jestem z nim... Zostaniemy przyjaciółmi?"
Ocknąłem się. Monolog ten na szczęście był echem przeszłości. Nic takiego się teraz nie wydarzyło.
"Myślałam, że powinieneś to wiedzieć..."
"Tak." odrzekłem, po czym przytuliłem ją.
Odkąd dałem zielone światło (po czym je cofnąłem) Ona ma wątpliwości... i chciałaby wykorzystać wolność. Z drugiej strony wie, że to by mnie okropnie bolało i mógłbym mieć wątpliwości odnośnie naszego związku.
A co na to ja?
Naprawdę nie potrafię zrozumieć, jak można pójść do łóżka z kimś, a potem przyjść do partnera, mówiąc, że to było "nic takiego". Nie mówię tutaj o fantazjowaniu. Nie przesadzajmy - mnie też mogą zdarzyć się pomysły, że posuwałbym Żółtą, kochał się Niebieską (chociaż Dziewczyna tutaj rozgranicza pojęcia "kochać się" i "uprawiać seks") i wykorzystywał Zieloną, czy też dowolną kobietę z tłumu, jaki się widzi na mieście. Ale na tym to się kończy. Do znudzenia będę mówił, że jeśli się kogoś kocha, to rezygnuje się z innych osób. Każdy wyznaję tę zasadę w związku i naprawdę trudno mi jest zaakceptować wątpliwości, jakie ma Dziewczyna. A może nie tyle wątpliwości, co pragnienia. Pragnienia, przed którymi się broni, ale którym może się poddać. Co gorsza, stwierdziła, że ślub niczego by nie wykluczył.
W tym wszystkim myślałem, by przypomnieć o jej ojcu i tym, jak wygląda sytuacja w domu. Ale to były zbyt dotkliwy cios. Musi jednak wiedzieć, do czego może prowadzić postawa życiowa "na sto procent umrę, więc żyję na sto procent". Często bowiem te osoby pod koniec życia zostają w swej samotności nieszczęśliwe.
"Kręcą mnie rzeczy, których Ty nie lubisz."
"Jak na przykład?"
"Drapanie, gryzienie, ostry seks."
Powoli zaczynałem pękać. Niech się stanie, co ma się stać, wyznam jej to...
"Kochanie, jestem facetem, myślisz, że jak lubię to robić?"
"Powolne smakowanie siebie i..."
"Mylisz się." - odparłem krótko.
"Jak to?"
I zacząłem opowiadać, że seks zawsze był dla mnie fascynujący, ale też w pewien sposób straszny. Bałem się, że zostanę posądzony o to, że dupczenie mi tylko w głowie - tak, jak kiedyś to się stało.
"Dlatego zawsze staram się ograniczać, podchodzić na spokojnie do tego." - uniosłem rękę i lekko dotykając ją po barkach i twarzy, ześlizgnąłem się na jej szyję. Nagle zacisnąłem dłoń i zapytałem ciszej, choć mocniej:
"A tak Ci się podoba?"
Dreszcz przeszedł po jej ciele.
I tak oto opowiedzieliśmy sobie o naszych fantazjach. Była lekko zszokowana, że jednak miałem dość dzikie fantazje. I jedną z nich po części tego wieczora spełniłem. Choć i tak czuję się nienasycony, to jednak to, jak robiła mi loda, jak dotykała językiem penisa, kiedy trzymała go w ustach... To było coś niesamowitego.
Wychodząc, zastanawiałem się, jak kontynuować naszą rozmowę. Wiedziałem bowiem, że niestety nie ustaliliśmy jeszcze wszystkich rzeczy. Tym razem jednak będę stanowczy - nie ma gdybania, nie ma zastanawiania się nad rzeczami, które są oczywiste. Albo wybiera nasz związek, albo jednorazową przyjemność.
_________________________________________
♫ Editors - You Don't Know Love
Zaraz, zaraz, ja to już gdzieś kiedyś słyszałem...
Siedziała na łóżku i wzrok jej krążył w okolicach stóp. Raz na jakiś czas podnosiła głowę tylko po to, by zahaczyć wzrokiem o moją głowę, puścić blady uśmiech, który był wymuszony jak cholera, po czym wracała do wcześniejszej pozycji.
To też kiedyś widziałem. Powoli przypominało mi się, z czym to było związane. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy niewidoczna, mikroskopijna szpilka wkłuła się w moje serce, Ona powiedziała:
"Całowałam się z kimś..."
"Poznałam go jakiś czas temu. Naprawdę świetny koleś. Nie myśl, że to Twoja wina, przecież jesteś takim dobrym chłopakiem. Ale musisz wiedzieć, że jestem z nim... Zostaniemy przyjaciółmi?"
Ocknąłem się. Monolog ten na szczęście był echem przeszłości. Nic takiego się teraz nie wydarzyło.
"Myślałam, że powinieneś to wiedzieć..."
"Tak." odrzekłem, po czym przytuliłem ją.
Odkąd dałem zielone światło (po czym je cofnąłem) Ona ma wątpliwości... i chciałaby wykorzystać wolność. Z drugiej strony wie, że to by mnie okropnie bolało i mógłbym mieć wątpliwości odnośnie naszego związku.
A co na to ja?
Naprawdę nie potrafię zrozumieć, jak można pójść do łóżka z kimś, a potem przyjść do partnera, mówiąc, że to było "nic takiego". Nie mówię tutaj o fantazjowaniu. Nie przesadzajmy - mnie też mogą zdarzyć się pomysły, że posuwałbym Żółtą, kochał się Niebieską (chociaż Dziewczyna tutaj rozgranicza pojęcia "kochać się" i "uprawiać seks") i wykorzystywał Zieloną, czy też dowolną kobietę z tłumu, jaki się widzi na mieście. Ale na tym to się kończy. Do znudzenia będę mówił, że jeśli się kogoś kocha, to rezygnuje się z innych osób. Każdy wyznaję tę zasadę w związku i naprawdę trudno mi jest zaakceptować wątpliwości, jakie ma Dziewczyna. A może nie tyle wątpliwości, co pragnienia. Pragnienia, przed którymi się broni, ale którym może się poddać. Co gorsza, stwierdziła, że ślub niczego by nie wykluczył.
W tym wszystkim myślałem, by przypomnieć o jej ojcu i tym, jak wygląda sytuacja w domu. Ale to były zbyt dotkliwy cios. Musi jednak wiedzieć, do czego może prowadzić postawa życiowa "na sto procent umrę, więc żyję na sto procent". Często bowiem te osoby pod koniec życia zostają w swej samotności nieszczęśliwe.
"Kręcą mnie rzeczy, których Ty nie lubisz."
"Jak na przykład?"
"Drapanie, gryzienie, ostry seks."
Powoli zaczynałem pękać. Niech się stanie, co ma się stać, wyznam jej to...
"Kochanie, jestem facetem, myślisz, że jak lubię to robić?"
"Powolne smakowanie siebie i..."
"Mylisz się." - odparłem krótko.
"Jak to?"
I zacząłem opowiadać, że seks zawsze był dla mnie fascynujący, ale też w pewien sposób straszny. Bałem się, że zostanę posądzony o to, że dupczenie mi tylko w głowie - tak, jak kiedyś to się stało.
"Dlatego zawsze staram się ograniczać, podchodzić na spokojnie do tego." - uniosłem rękę i lekko dotykając ją po barkach i twarzy, ześlizgnąłem się na jej szyję. Nagle zacisnąłem dłoń i zapytałem ciszej, choć mocniej:
"A tak Ci się podoba?"
Dreszcz przeszedł po jej ciele.
I tak oto opowiedzieliśmy sobie o naszych fantazjach. Była lekko zszokowana, że jednak miałem dość dzikie fantazje. I jedną z nich po części tego wieczora spełniłem. Choć i tak czuję się nienasycony, to jednak to, jak robiła mi loda, jak dotykała językiem penisa, kiedy trzymała go w ustach... To było coś niesamowitego.
Wychodząc, zastanawiałem się, jak kontynuować naszą rozmowę. Wiedziałem bowiem, że niestety nie ustaliliśmy jeszcze wszystkich rzeczy. Tym razem jednak będę stanowczy - nie ma gdybania, nie ma zastanawiania się nad rzeczami, które są oczywiste. Albo wybiera nasz związek, albo jednorazową przyjemność.
_________________________________________
♫ Editors - You Don't Know Love
2010-09-18
Naciągnięte mięśnie twarzy?
"Wnusiu, oglądałam ostatnio zdjęcia. Byłeś tam na nich. I jak Ty się pięknie uśmiechałeś wtedy. A ostatnio nie widziałam, byś się tak promieniście uśmiechał."
"Może dlatego, że dawno mnie nie widziałaś?" - przełykałem kolejny kęs obiadu.
"Nie, to chyba nie to. Od dłuższego czasu chodzisz taki... wyciszony."
"Pomijając momenty, kiedy wybucham gniewem." - zakpiłem z samego siebie.
"Nie wiem, co się stało..." - słychać było troskę w głosie mojej babci.
"Też nie wiem." - odparłem głosem osoby nieobecnej myślami. Odwróciłem się i uśmiechnąłem się do niej tak serdecznie, jak tylko mogłem. "Chyba nic."
_________________________________________
♫ w tle reklamy w telewizji
"Może dlatego, że dawno mnie nie widziałaś?" - przełykałem kolejny kęs obiadu.
"Nie, to chyba nie to. Od dłuższego czasu chodzisz taki... wyciszony."
"Pomijając momenty, kiedy wybucham gniewem." - zakpiłem z samego siebie.
"Nie wiem, co się stało..." - słychać było troskę w głosie mojej babci.
"Też nie wiem." - odparłem głosem osoby nieobecnej myślami. Odwróciłem się i uśmiechnąłem się do niej tak serdecznie, jak tylko mogłem. "Chyba nic."
_________________________________________
♫ w tle reklamy w telewizji
2010-09-14
Człowiek czynu?
Wczoraj mogłem się wykazać. Otóż Dziewczyna postanowiła przemeblować swój pokój. Rozrysowała rozmieszczenie poszczególnych mebli. Moją rolą było przenoszenie półek, szafek, stolika i łóżka, a nawet odkręcanie drabinek do ćwiczeń. Przy okazji zreperowaliśmy, z Jej dziadkiem, łóżko, które już od dłuższego czasu było rozwalone. Normalnie pełny serwis.
"Czy nie zauważyłeś jednej takiej książki?"
Zdejmując z biblioteczki poszczególne woluminy, rzeczywiście miałem wgląd na to, czym się Dziewczyna interesowała. Czy też wciąż interesuje.
"Niezupełnie."
Czy chodzi jej o książkę o magii, czy może o to, jak efektywnie podrywać?
"Aha. I naprawdę żadna nie była dla Ciebie... intrygująca?"
"Nie podobało mi się to tomisko o magii. No ale wiesz dlaczego."
"Mhm."
Co jakiś czas podchodziła i pytała się, czy wszystko jest OK. Zapewniałem, że tak. Może chodziło jej o mój wyraz twarzy, który był wyprany z emocji. Ale tak właśnie działa na mnie praca przy porządkowaniu - wycisza, uspokaja. No i do tego musiałem wliczyć moją alergię na kurz, którego nie brakowało przy przesuwaniu tych wszystkich klamotów.
W poczuciem dobrze spełnionego obowiązku i niewątpliwej przyjemności, wracałem do domu.
_________________________________________
♫ Kings of Leon - Use Somebody
"Czy nie zauważyłeś jednej takiej książki?"
Zdejmując z biblioteczki poszczególne woluminy, rzeczywiście miałem wgląd na to, czym się Dziewczyna interesowała. Czy też wciąż interesuje.
"Niezupełnie."
Czy chodzi jej o książkę o magii, czy może o to, jak efektywnie podrywać?
"Aha. I naprawdę żadna nie była dla Ciebie... intrygująca?"
"Nie podobało mi się to tomisko o magii. No ale wiesz dlaczego."
"Mhm."
Co jakiś czas podchodziła i pytała się, czy wszystko jest OK. Zapewniałem, że tak. Może chodziło jej o mój wyraz twarzy, który był wyprany z emocji. Ale tak właśnie działa na mnie praca przy porządkowaniu - wycisza, uspokaja. No i do tego musiałem wliczyć moją alergię na kurz, którego nie brakowało przy przesuwaniu tych wszystkich klamotów.
W poczuciem dobrze spełnionego obowiązku i niewątpliwej przyjemności, wracałem do domu.
_________________________________________
♫ Kings of Leon - Use Somebody
Półrocznicowy rachunek sumienia?
W poprzednim tygodniu minęło pół roku, odkąd Dziewczyna jest tym, kim jest dla mnie - i to oficjalnie. Nie spodziewałem się, że ten czas tak szybko minie, ale w sumie jestem zadowolony. Jestem z nią szczęśliwy i mam nadzieję, że Ona jest w tym samym stanie wewnętrznym.
Czy coś się zmieniło przez ten czas? Owszem, stałem się miękki, jak na moje standardy. Właściwie to zawsze staram się jej dogadzać, choć widzę, że coraz trudniej przychodzi jej tolerowanie moich niedoskonałości. Nie zostaję jednak dłużny. ;)
Kiedy tak siedziałem na ławce i czekałem na autobus, zdałem sobie sprawę, że jakby nie było, ten związek jest wyjątkowy. Zdawało mi się bowiem, że trwa od zawsze. Odkąd pamiętam, czułem, że znałem ją. To dziwne, tym bardziej, że tak naprawdę mamy krótki staż, ale... nie potrafię sobie wyobrazić, jak wyglądało moje życie wcześniej. I nie chcę.
"Też Ci coś napisałem." - powiedziałem uśmiechając się lekko. Byłem lekko zatroskany tym, że długopis zaczął odmawiać posłuszeństwa właśnie wtedy, kiedy pisałem jej dedykację. Na ostatniej stronie, tak, by mogła przeczytać ją po ukończeniu lektury książki Mechanizm serca. Trochę to był zakup w ciemno, bo nigdy nie słyszałem o autorze, ale zaufałem swojemu instynktowi.
Dlaczego powiedziałem "też"? Otóż dostałem oprawione zdjęcie, a na drugiej stronie był przepisany wiersz K. I. Gałczyńskiego. Jej piękne krągłości charakteru pisma miażdżył moje koślawe litery ułożone w zdania, które przyszły do głowy niemalże od razu, kiedy tylko pomyślałem o tematyce książki. I o Nas.
Jak przystało na bardzo romantyczną parę, resztę dnia spędziliśmy na graniu w Scrabble. No nie, przesadziłem z tym - po grze, którą wygrała o ponad sto punktów, szepnęła mi do ucha lubieżne zdanie, które przesądziło o tym, że nie będzie rewanżu w układaniu słów. Chyba, że przyjąć dziki seks za pomysł na nowe wyrazy. Te jednak składałyby się tylko z samogłosek.
Na koniec wybraliśmy się do kina. Miałem pomysł, by iść na coś do Kinoteki, bo miałem dobre wspomnienia i zdanie o tym kinie, lecz Dziewczyna i jej brat nastawili się na Multikino. Cóż więc, wybraliśmy się tam.
Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało, choć inaczej sobie wyobrażałem koniec dnia - zamiast jakiegoś filmu na odstresowanie się i małej sali z klimatem trafiliśmy na ekranizację kreskówki/anime (nadal nie rozróżniam do którego gatunku podpada, mea culpa) do molocha kinowego.
Jestem do niej przywiązany. I tego się po cichu boję. Ale nic to! Przecież miłość zwycięży wszystko.
... prawda?
_________________________________________
♫ Banach feat. Dziun - Jej piosenka o miłości
Czy coś się zmieniło przez ten czas? Owszem, stałem się miękki, jak na moje standardy. Właściwie to zawsze staram się jej dogadzać, choć widzę, że coraz trudniej przychodzi jej tolerowanie moich niedoskonałości. Nie zostaję jednak dłużny. ;)
Kiedy tak siedziałem na ławce i czekałem na autobus, zdałem sobie sprawę, że jakby nie było, ten związek jest wyjątkowy. Zdawało mi się bowiem, że trwa od zawsze. Odkąd pamiętam, czułem, że znałem ją. To dziwne, tym bardziej, że tak naprawdę mamy krótki staż, ale... nie potrafię sobie wyobrazić, jak wyglądało moje życie wcześniej. I nie chcę.
"Też Ci coś napisałem." - powiedziałem uśmiechając się lekko. Byłem lekko zatroskany tym, że długopis zaczął odmawiać posłuszeństwa właśnie wtedy, kiedy pisałem jej dedykację. Na ostatniej stronie, tak, by mogła przeczytać ją po ukończeniu lektury książki Mechanizm serca. Trochę to był zakup w ciemno, bo nigdy nie słyszałem o autorze, ale zaufałem swojemu instynktowi.
Dlaczego powiedziałem "też"? Otóż dostałem oprawione zdjęcie, a na drugiej stronie był przepisany wiersz K. I. Gałczyńskiego. Jej piękne krągłości charakteru pisma miażdżył moje koślawe litery ułożone w zdania, które przyszły do głowy niemalże od razu, kiedy tylko pomyślałem o tematyce książki. I o Nas.
Jak przystało na bardzo romantyczną parę, resztę dnia spędziliśmy na graniu w Scrabble. No nie, przesadziłem z tym - po grze, którą wygrała o ponad sto punktów, szepnęła mi do ucha lubieżne zdanie, które przesądziło o tym, że nie będzie rewanżu w układaniu słów. Chyba, że przyjąć dziki seks za pomysł na nowe wyrazy. Te jednak składałyby się tylko z samogłosek.
Na koniec wybraliśmy się do kina. Miałem pomysł, by iść na coś do Kinoteki, bo miałem dobre wspomnienia i zdanie o tym kinie, lecz Dziewczyna i jej brat nastawili się na Multikino. Cóż więc, wybraliśmy się tam.
Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało, choć inaczej sobie wyobrażałem koniec dnia - zamiast jakiegoś filmu na odstresowanie się i małej sali z klimatem trafiliśmy na ekranizację kreskówki/anime (nadal nie rozróżniam do którego gatunku podpada, mea culpa) do molocha kinowego.
Jestem do niej przywiązany. I tego się po cichu boję. Ale nic to! Przecież miłość zwycięży wszystko.
... prawda?
_________________________________________
♫ Banach feat. Dziun - Jej piosenka o miłości
Subskrybuj:
Posty (Atom)