Ostatnio popularnymi wpisami są...

2010-01-30

Piękna chwila?

Siedzę w domu. Dziś nikogo w nim nie będzie. No, prawie. Ale mam cały pokój dla siebie. Tak chyba wyglądałoby moje życie.
Jem obiad i piję małe piwo, na które miałem taką ogromną ochotę. Słucham piosenki i czuję, że w chwili obecnej tworzę zamknięty świat, który jest stabilny, bezpieczny, niezniszczalny. Dobrze mi. Tak błogo i szczęśliwie...

Z zupełnie innej beczki: jak można było dopuścić do spieprzenia tak ładnego zdjęcia? Nadużywający fotoszopy powinni zawisnąć na latarniach.
http://img704.imageshack.us/img704/6449/fuckup.jpg
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Bloc Party - Two More Years

2010-01-29

Brum brum?

Brum brum, wziuuuum!
... czyli oglądałem "Auta" z nią, u niej. :) W końcu mogłem się doedukować odnośnie produkcji animowanych. ;)

Położyłem obrączkę na stole, żeby posmarować ręce maścią. W pewnym momencie ona podeszła i założyła ją na palec serdeczny. "O patrz, jak pasuje." rzekła. Rzeczywiście, pasowała zarówno na rozmiar, jak i w moich wyobrażeniach.

Jej oddech na moim policzku działał na mnie pobudzająco. To, że "niemalże-szpagacie" siedziała na moich kolanach nie działał uspokajająco - wręcz przeciwnie, podnosił temperaturę krwi w znanych mi miejscach.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Anberlin - Feel Good Drag (Remix)

2010-01-26

The end?

Mówiąc krótko - tak.
Mówiąc dłużej - powiem tylko, że czuję się czasami nieswojo z samym sobą. Kiedy ona płakała i pytała się, co zrobić, z sobą, życiem i tym, żeby mnie odzyskała, mięśnie mojej twarzy zaczynały drgać i wykrzywiać się w... uśmiech. Reakcja nerwowa, bo wcale nie było mi do śmiechu, ale dla postronnego obserwatora, a nawet dla niej, mogło się to wydawać podłe.
Stanęło na tym, że zostaniemy przyjaciółmi. A czy to rzeczywiście się sprawdzi - czas pokaże.
Na wieczór jestem umówiony z inną. Mamy pogadać o jej byłym chłopaku.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Celldweller - Scardonia

2010-01-21

Happy? End?

Nie lubię bieli. Ten kolor mnie odrzuca. Jest bardzo inwazyjny. Bardziej niż czerwony - bo nie dość, że ten się już "oklepał", to jakby wyblakł. Nie ma już krwistoczerwonych róż, usta kobiet nie są w odcieniu karminu, czerwone wino nie jest już smaczne, a samochody? Czerwone, banalne punta i inne "miejskie" auta smęcą sobie powolutku, spalając śmieszne ilości paliwa. A biel jest jeszcze gorsza.

Zaplanowałem podpisać dziś umowę z pewnym operatorem na bezprzewodowy dostęp do Internetu. Dzień był zaplanowany w góry i absolutnie nic nie mogło go zaburzyć. Nie miało prawa. Chyba, że jest się seksownym rudzielcem z uroczym uśmiechem i hipnotyzującymi oczyma.
Spotkałem się z nią z godzinnym opóźnieniem. Szukaliśmy...
... modem...
... miły sprzedawca...
... rozmowa telefoniczna...
... "Mogę zobaczyć pana dowód?"...
... i tak naprawdę z samego podpisywania umowy nie potrafię wyciągnąć oprócz paru drobnych rzeczy ważnych informacji.
Potem udaliśmy się po jej biustonosz. Zakup okazał się trafny. Ze zdobyczą wróciliśmy do Złotych Tarasów. Tam zjedliśmy podwójne frytki. Nie wiem, czy myślała o tym samym, ale ja miałem przed oczyma jej usta dotykające moich tak delikatnie, jak to tylko możliwe i inne myśli powoli odpływały w nicość. Zabrałem więc ją do podziemi, do jednego z tych miejsc, które było mi obce, zanim poznałem ją. Schody na przystanek.
Było to w rejonach poprzedniej intymnej wizyty, koło naszego PERONU 4-EGO. Chwyciłem ją, tym razem zapominając o delikatności. Raz po raz wymienialiśmy się pocałunkami. Musieliśmy być dość ciekawym widokiem, bo za drzwiami zebrała się grupka sześciu policjantów. Zapewne czekali, aż pójdziemy, chcąc zapalić, ale jakoś nie miałem ochoty zmieniać miejscówki. Niemniej w pewnym momencie zadzwoniła jej babcia.
Zaraz będzie musiała jechać do domu. Przeczuwałem, że to może być jedyna okazja - skierowaliśmy się do przejścia dla personelu koło wyjścia awaryjnego Złotych Tarasów.
Tam, obok drzwi na zaplecze H&M, przyparłem ją do ściany. Pomyślałem, że tym razem pokażę jej, jaki jest ten ostrzejszy element mnie, Przedostatniego. Kiedy dzwonek znów zabrzmiał, postanowiłem ją trochę torturować. Ukląkłem więc przed nią i zacząłem całować jej brzuch, drapiąc ją od pleców po biodra.

Ostatni, słyszysz mnie? Wiesz, co mnie zawsze rozwala emocjonalnie i sprawia, że przeklinam wszystko, na czym stoi ten świat? Kiedy słyszę, że jestem miłym kolesiem i niejako dlatego dziewczyna nie może lub nie chce być razem.

"Przedostatni? Wiesz, naprawdę dobrze całujesz. Niesamowicie dotykasz dziewczynę, ale...". Wzięła oddech. "Nie możemy tego już powtórzyć.". I w tym momencie wróciły wszystkie bolesne wspomnienia związane z podobnymi sytuacjami. Szybko jednak wykpiłem je w duchu. Wtedy mi zależało znacznie bardziej.
Przeszliśmy parę metrów.
Czy na pewno mi zależało bardziej? Nie. Prawda, zależało wtedy. Zależało mi jednak i teraz. Ale teraz czułem się inaczej. Bałem się, że ją... stracę?
"Nie mów, że po tych spotkaniach płaczesz." - wypaliłem. Potem pomyślałem, że musiało to zabrzmieć naprawdę głupio. Ostatnią jednak rzeczą, o jaką mi chodziło, było ranienie jej.
Kurwa, zależało mi na niej! Proszę, nie mów, że jestem dla Ciebie obciążeniem psychicznym. Nie mów, że w nocy płaczesz, bo wcześniej całowałem Twoją szyję tak, jakbym chciał wytatuować poematy opiewające Twoją nieskazitelność. Poczułem się chujowo i kompletnie straciłem język w gębie.
Ale prawie w tym samym momencie poczułem, że zaczynam się uspokajać. Chciałem dobrze i miałem nadzieję, że to zrozumie. Bo inaczej, niż tymi pocałunkami, nie potrafię wyrazić wdzięczności, że pojawiła się w moim życiu.

Widziałem ją. Była ubrana w piękną suknię. To nie była zwykła biel. To było światło gwiazd, które porzuciły niebo, by móc być z Nią. Wiedziały, co robią - bez Niej, nie były aż takie piękne. Miała przechyloną lekko głowę i uśmiech lekki, jakby przelotny, nieuchwytny. Ogólnie, sceneria nierealna i tak bardzo urzekająca, że...
... otworzyłem oczy. Spojrzałem na szarą szybę autobusu. Szron na oknie odgradzał mnie i resztę pasażerów od świata zewnętrznego. Podniosłem rękę i zacząłem ryć w oknie litery.

V

N

V

Może ktoś domyśli się, o co chodzi. Może poprawnie rozszyfruje ten skrót, który od dłuższego czasu mi przyświeca. Za zwycięstwo, aby zemsta nigdy nie przysłoniła nam oczu, zabierając świetlaną przyszłość. A jeśli chodzi o przyszłość - zamierzam coś z nią zrobić. I może nie będę z nią, ale nie zamierzam kisić się w związku, w jakim obecnie utknąłem.
Za zwycięstwo, Ostatni. Wiem, że będzie trudno, ale nie chcę, żeby tak dużo osób przeze mnie cierpiało.

[Tekst chaotyczny. Nawet w parę dni "po" czuję emocje, które mi wtedy towarzyszyły. A czuję, że to jeszcze nie koniec rewelacji.]
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Poets of the Fall - Diamonds For Tears

Czyż nie istnieją podwiązki koloru czerwonego?

Dnia 19. stycznia zostałem zaatakowany przez wampira. Prawdę powiedziawszy, sam jestem sobie winny. Przechodziłem przez nieznane przejście podziemne i w pewnym momencie się zatrzymałem. Czekałem i kusiłem swoją nieostrożnością. W pewnym momencie poczułem przyjemne ukłucie w dolnej części szyi. Wiedziałem, co się święci. Byłem przygotowany do walki. Zaskoczyła mnie jednak łagodność przyjemności, jaką poczułem. A także dźwięki, jakie ta istota wydawała. Python .357 z załadowanymi srebrnymi kulami drżał przy nodze, ale ja już nie miałem siły, ani chęci sięgać po niego. Przycisnąłem jej głowę i poczułem kolejne wkłucie. Westchnięcie przyjemności wyrwało się z naszych krtani.

Całowała świetnie. Żadna przed nią nie była taka, jak ona. Zaimponowała mi tym i podnieciła niesamowicie.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ VNV Nation - "Verum Æternus"

2010-01-15

Reanimacja starych celów?

Zagadała do mnie wczoraj. Napisała, że przeczytała parę moich najnowszych wpisów i zaczęła się zastanawiać, czy dałoby się to odnieść do jej związku. To była zaskakująca rozmowa, przynajmniej dla mnie. Część wieści była standardowa, typowo kobieca. Że wie, ale nie wie, co zrobić. Że chce, ale nie chce, żeby było tak, a nie inaczej.
Niektóre rzeczy stricte kobiece są wyjątkowo piękne, ujmujące, urocze. To nie jest.
I tylko jak echo odbija mi się w głowie zdanie wypowiedziane przy innej. "Myślę, że już nigdy nie sprawimy, by jakakolwiek kobieta zmieniła zdanie co do swojego życia przez nas. My się do tego nie nadajemy." Teraz już nie jestem taki pewny co do tego... Pewnie gdzieś w zakamarkach pokoju mego rozległ się złowieszczy chichot złej kompanii. Takie to już towarzystwo jest, że się chyba nie zmienia.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Terence Blanchard - Funeral Dirge

2010-01-14

Nuda?

Ha, takich dni mi trzeba! Dziś co prawda obudziłem się wkurwiony na rodzinę, bo znów (ale tak: znów znów ZNÓW) czepiali się tego, jak chcę żyć. Co wam do tego? A tym bardziej o 8. nad ranem?!
Ale pomijając ten zły początek dnia, było ogólnie nijako. Czyli spokój. I to przez parę godzin! Takiego czegoś już dawno nie doświadczyłem w domu pełnym ludzi. Dosłownie pełnym. Jak mi się marzy swój własny kąt. A najlepiej cztery kąty w ilości co najmniej czterech zestawów (dwa pokoje plus kuchnia plus łazienka).
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Frankie Goes To Hollywood - The Power Of Love

2010-01-13

Siła napędowa?

Kiedyś usłyszałem, że miłość daje dużo sił do życia, pracy i ogólnej egzystencji. Uwierzyłem i chciałem tego doświadczyć. Doświadczyłem i chciałem, żeby to trwało dłużej. Trwało to dłużej i chciałem, by to było wieczne uczucie. I się przejechałem. Od tamtej pory szukam źródła energii. Baterii dla duszy. Małych ogniw termojądrowych dla myśli, by były zawsze wolne, żywe i zwiewne - ale ostre, jak brzeg sejmitaru. Wczoraj czy dzień wcześniej, odkryłem, że już dawno od miłości nie otrzymałem choćby małej dawki energii. Zaczynam się zastanawiać, czy istnieje w moim życiu...

Był to wieczór. Skądś wracałem. Pamiętam, że wyszedłem z mieszkania, trzymając nienapoczętą butelkę piwa w ręku. Było naprawdę zimno. Przechodząc przez ogrodzenie napotkałem grupkę czterech mężczyzn rozmawiających w cieniu. Przechodząc obok, usłyszałem, że zaczęli mówić o mnie i zaczynają iść w moim kierunku. Wiedziałem, że to się źle skończy. Wyszeptałem tylko "fearless". Zawsze to myślę bądź mówię, spodziewając się czegoś złego. Nie, nie pozwolę sobie na strach. Już nigdy! Odwróciłem się i z lekko drwiącym uśmiechem wyciągnąłem rękę z piwem w kierunku obcych - ni to na znak, że chcę się z nimi napić, ni to, że chętnie rozbiję pierwszemu, który podejdzie, czaszkę.
Dalej nic nie pamiętam. Ale wiem, że jakoś udało się wyjść bez bijatyki. Czułem, że było to nijakie rozwiązanie - ani nie czułem się zadowolony, ani podłamany, że uniknąłem konfrontacji.
Gdybyście tylko podeszli pojedynczo...
Tyle odnośnie snów.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Celldweller - Goodbye

2010-01-12

Coitus interruptus?

Dziś krótko. Ona znów się uspokoiła i chciała się trochę zabawić. Gdzieś tak w okolicach godziny od rozpoczęcia stosunku musieliśmy przerwać, bo moi rodzice się pojawili i usilnie chcieli wejść do mojego pokoju. Nic chyba tak nie wkurwia, jak zmarnowana szansa na wytrysk, a tym bardziej po małym maratonie łóżkowym.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Celldweller - Goodbye

2010-01-08

Co do minuty?

Ten dzień zaczął się dość radośnie dla mnie. Obudziłem się wcześnie i rozpierała mnie energia. Po kąpieli porannej wskoczyłem w ciuchy i zasiadłem do porannej lektury Sieci.
Po 13. wybrałem się na przystanek. Podróż do miejsca spotkania trwała mniej więcej (z podkreśleniem na "więcej") godzinę. Na miejscu byłem zasłuchany w jednym kawałku i prawie udało się jej zaskoczyć mnie. Niemniej podświadomie spojrzałem się w jej kierunku. Całus, całus.
W kolejce opowiadała o okolicy a ja, jak zwykle, robiłem z siebie wariata. Może dlatego wspomniała o Tworkach, przez które przejeżdżaliśmy. Opisywała, gdzie była impreza, gdzie dojechać, co odebrać, kiedy przyjść. Po chwili, jaką spędziliśmy na oczekiwaniu na jedzenie, wybraliśmy się na pierwszy, zapoznawczy, spacer po jej mieście.
Było naprawdę ładnie. Wysysałem spokój bijący z ośnieżonych ulic, próbując ze skutkiem śmiertelnym udławić niepokój, który mnie męczył od paru dni. Chyba się to udawało.
Zapoznałem się z jej dziadkiem. Trochę przypominał mi mojego. Na górze jej bracia zobaczyli mnie prawdopodobnie po raz pierwszy. Ja ich na pewno. Wtedy też poniosłem pierwszą tragikomiczną klęskę. Ryż przyjął konsystencję  kleju. O ile starszy brat nie narzekał werbalnie, tak młodszy nie był głupi i nie chciał go przełknąć. Boję się, co powiedział jej ojciec.
Potem wybraliśmy się na długi spacer. Chodziłem po ulicach i dróżkach, które nic mi nie mówiły, nanosząc się na mapę. Mapę, wyrytą w pamięci, zapełniającą się jej słowami i obrazami. Tak trafiliśmy nad zalew. Zamarznięty zalew, po środku nocy, z oświetlonym gdzieś w oddali domem jakiegoś bogacza. Była to niesamowita sceneria. Chyba to miejsce mi zostało najbardziej w głowie... Gdyby nie "wilk", pewnie byłaby też najprzyjemniejszą częścią - dla niej. A ten pies, ni to husky, ni to wilczur, błąkał się po ulicy. Bezpański? I tak, jak ja wcześniej wchłaniałem spokój, tak i on podjął zapach strachu i niepewności, podbiegając do nas. Nie wydawał się wrogo nastawiony, choć nie wiadomo, co może takiemu do łba przyjść.

Potem był ciąg dalszy naszej drogi. Dość długiej, przepełnionej historiami z życia.
Szkoła. Magiczne miejsca, o których nie śniło mi się nawet w najbardziej kolorowych snach, w tym erotycznych. A jako, że cierpię na bujną wyobraźnię, na najwyższym piętrze budynku zaczynałem obejmować ją, całując namiętnie. Wtedy poczułem przenikliwe zimno. Latarka. No tak, trzymałem ją w dłoni.
Przy piwie dowiedziałem się, jaka była. Całkiem ciekawa opowieść. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że przeszłość ludzi może być różna od teraźniejszości. A grzeszne myśli zaczęły znów krążyć wokół głowy.
Czekając na kolejkę znów ogarnął mnie niepokój. Każda minuta była ukąszeniem tego wilczura. Na szczęście była obok. Ukoiła moje nerwy, mój ból brzucha, moje myśli.
Teraz siedzę i puszczam w kółko ten sam motyw... Czuję się... nijak. Cóż za ironia, jeśli się spojrzy na tytuł utworu. Ten dzień kończy się smutno dla mnie.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Terence Blanchard - Double Happiness

2010-01-05

Dwie krople wody?

Wczoraj przyjechał do nas mój wujek. Ma załatwić jakiś interes w samochodem - rejestracja czy coś w tym stylu. Oczywiście dokumenty nie przyszły na czas, więc musiał u nas nocować. Tak więc przez jakiś czas gadałem z nim. Było całkiem fajnie, tak bardzo na luzie, choć o sprawach "zawodowych". Pytał się o wszystko, co mogę mu powiedzieć o Internecie. Wychodzi z założenia, że należy się wiedzą dzielić, dla pożytku wszystkich, co zresztą jest według mnie słuszne.
Lubię mojego wujka. Pamiętam jak przez mgłę, jak przyjeżdżał do nas, kiedy byłem małym bachorem. Zawsze poświęcał mi czas na gadanie o tym, co ostatnio oglądałem, słuchałem, myślałem. Za to ma miejsce w moim sercu na stałe. I w sumie trochę mi szkoda stwierdzić, że jest nieczułym i skąpym draniem. Czasami wydaje się bezduszny dla innych, ale... nie mogę go kompletnie potępić. Za tę przeszłość.
I tylko czasami zastanawiam się, czy podświadomie nie przejąłem jego zachowania...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ N/A

2010-01-03

Zmęczenie materiału?

Pierwszego stycznia, do północy, oglądałem "Stalkera" na religia.tv. Film nietuzinkowy. W naszych czasach takie filmy się już nie zdarzają. Potem czekałem na, właściwie, nie wiadomo co, do 2 w nocy. O 7. wstałem, bo musiałem się przygotować do pracy. W pracy byłem od 9. do 21. i absolutnie nic się nie działo. Dwa razy o mało nie zasnąłem. Przyjechałem do domu i się wykąpałem, a gdy skończyłem jeść, była 23. Do północy gadałem z rodzicami właśnie o przygodach w Strefie.
Dziś obudziłem się o 7. Stwierdziłem, że to pierdolę i idę dalej spać.
Otworzyłem oczy znów i zobaczyłem cyferki na zegarku. Jeden trzy dwukropek zero siedem.
Teraz czuję lekkie przygnębienie, że już jest tak późno. Niemniej dowiedziałem się, że miała na sobie czarne bokserki. Chciałbym ją zobaczyć tylko w nich.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Normalsi - Czarny tydzień

2010-01-01

Szczęśliwego Nowego Roku?

Przez większość dnia czułem, że ogarnie mnie niechęć zarówno do imprezy, jak i mojej dziewczyny. Po prostu nie dało się z nią wytrzymać. Cały czas naburmuszona. Już miałem to wszystko rzucić w cholerę, ale stwierdziłem, że to się nie opłaca.
Ogólnie impreza się udała - poznałem paru zabawnych gości, pogadaliśmy o literaturze i multimediach i napiliśmy się. Solidnie.
Obudziłem się obok niej. Była w koszulce i majtkach. Jak każdy mężczyzna, z rana miałem ochotę trochę pobzykać się, tym bardziej, że wyglądała tak seksownie... Niestety, ona dostała okresu (może dlatego jest taka nieznośna?), a nie przepada za analem. Z pustymi rękoma i smutnym penisem wróciłem do domu. Poza tym mam wrażenie, że i tak by się nie dała.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
♫ Celldweller - The Last Firstborn (KFMF Mix by GooRoo)