Ostatnio popularnymi wpisami są...

2011-04-25

Otwieranie oczu?


"Wkurzyła mnie tym." - stwierdził Biały, pokazując SMS-a. Treść jego była właściwie identyczna z tymi, które otrzymali Pomarańczowy i Czerwony. Nie zapytałem się, co go tak wkurzyło - może to, że kiedy się nad tymi SMS-ami zastanowić, brzmią, jakbym był jakimś gówniarzem, którego trzeba pilnować?

"Masz złą taktykę. Nie dawaj po sobie znać, że jest Ci źle." Jej słowa utkwiły w mojej świadomości i rozbrzmiewają za każdym razem, gdy widzę jakiekolwiek wzmianki o Dziewczynie.

Nie tak to miało wyglądać. Ona nie miała być z kimś innym. Ja nie miałem ukrywać swoich uczuć względem Jej. Mieliśmy budować swoją przyszłość.
A co, jeśli...?
No właśnie. Co, jeśli to wszystko było kłamstwem? Było płachtą pięknej tkaniny, który miała zasłonić wszystkie gnijące uczynki?

"Nie rozumiem jej. Po prostu zachowała się niedojrzale."
Tak... Teraz i ja zaczynam widzieć te rzeczy, które nie pasowały do obrazka idealnego uczucia, idealnego związku. I czuję, że pustkę wypełnia rozdrażnienie. Chęć walki - ale nie o Nią, a o siebie, o swoje szczęście. I wolność, której nie mam...
_________________________________________
♫ Anthrax - Anyplace But Here

2011-04-24

Reanimacja kofeinowa?


Tak, jak planowałem, w Wielką Sobotę spotkałem się z Czerwonym. Umówieni byliśmy na kawę.

"Przepraszam, że się spóźniłem, ale nie miałem klucza i nie mogłem wyjść z mieszkania." - powiedział od razu po przybyciu. Wyglądał na zaspanego i średnio kontaktującego. "Potrzebuję kawy." - dodał bardzo szybko.

Opowiedziałem mu, jak wyglądała sytuacja z czwartku. Słuchał, popijając zawartość filiżanki i mrugał oczyma - tak zazwyczaj daje znać, że jest zdziwiony.

"Ech, cudnie, że martwi się o mnie... Ale mogła napisać do Ciebie i Pomarańczowego jednak różniące się wiadomości, a nie lecieć metodą kopiuj-wklej."
"Czujesz się z tym gorzej?"
"Nie... Co mnie przygnębia to to, że jej nowy chłopak słucha Ewy Sonnet."
"Kogo?"
"Tej od cycków."
"Aaaaaaaacha. No, to tłumaczy wiele..."

"Postawiła wszystko na jedną kartę, czyli na Damiana... nie, Dawida... nie, też nie to imię..."
"Ale wie o tym, że ludzie najczęściej przegrywają, robiąc to?"
W odpowiedzi wzruszyłem ramionami. Chyba mówiłem jej o tym, ale w momencie naszej południowej pogaduszki nie mogłem sobie przypomnieć.
"Dwójka Trefl."
"Przepraszam?" - spytałem, będąc lekko wybitym z tropu.
"Koleś nazywa się Dwójka Trefl, jeśli już mamy się trzymać terminologii karcianej."
Tak, Czerwony wie, jak dopiec komuś - i jak przy okazji przywrócić mi uśmiech.

"Myślisz, że chce trzymać dwie gałęzie naraz?"
"Z tego, co mogłem wywnioskować po podobnym zachowaniu Niebieskiej z lat poprzednich, obawiam się, że chce podpieprzyć cały las."
Po wybuchu śmiechu, Czerwony stwierdził, że musi kiedyś wykorzystać tę puentę.

"No dobra, żarty żartami, ale teraz musimy pogadać poważnie."
Spojrzał się na mnie. Zasadniczo niewiele emocji można było odczytać. Widziałem jednak, że myśli, czyli nie była to gadka, byleby zapełnić czas.
"Jako przyjaciel, muszę Ci zaproponować pewne rozwiązanie. Znajdź pracę. Ale nie po to, żeby spełniać jej zachcianki. W ten sposób będziesz mógł się oddać w wir zajęć, a poza tym rozwiniesz się."
Przytakiwałem. I coraz częściej myślałem właśnie o sobie, a nie o Dziewczynie.
"Tylko pamiętaj, Przedostatni... rób to dla siebie."

Wspominał o tym, jak udało mu się wrócić do swojej dziewczyny. Widziałem, że jest z tego powodu zadowolony. Nie mogło być inaczej - z pracoholika zmienił się w normalnego faceta, który po pracy chce wrócić do domu.
Podobnie wyobrażam sobie mój żywot.
_________________________________________
♫ Fink - Perfect Darkness

2011-04-22

Pośmiertne rozmyślenia?

Stało się. Dziewczyna chce zostać przy tamtym typie.
Moje ostatnie spotkanie odbyło się wczoraj, w Wielki Czwartek.

Mam ochotę zniknąć. Po prostu przestać istnieć. Tak, jakby wszystkie wiązania atomów, z których jestem stworzony, przestały działać. To nie byłoby bolesne, prawda? Po prostu nagle bym wyparował. Najlepiej dziś, w Wielki Piątek.
Ale, z drugiej strony, jak mógłbym walczyć o Nią, jeśli doszłoby do dezintegracji?

Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem tego, jak znajomi się do mnie odezwali. Biały spotkał się wczoraj, wyciągnął na spacer, do ludzi. Pogadałem się, pośmiałem - nie dotarło to do mnie, że przeżyłem najgorsze chwile mojego dotychczasowego życia. Przedtem udałem się do niego, aby wytłumaczyć, jak to wszystko wyglądało. Podszedł do sprawy podobnie do mnie (gdybym oczywiście nie był pod wpływem tak silnych emocji) - analizując wszystkie plusy i minusy każdego z moich potencjalnych zachowań.

"Boże, ale mam ochotę na papierosa..."
"Hehe, czyli działają?" - podszedł do szafki i wyjął jednego, po czym mi wręczył.

Na piątek i sobotę jestem umówiony z Pomarańczowym. Mamy się przejść, jakoś odprężyć, a w sobotę, tak, jak w każdą Wielką Sobotę, naszym zwyczajem napijemy się wieczorem piwa i pogadamy o sprawach istotnych.

Odezwał się też Czerwony. Boże, dawno go nie widziałem. Jesteśmy umówieni na kawę. Pewnie jemu też zdam relację z tego, jak wygląda moje życie. W nim też pokładam po cichu nadzieję. Postaram się brać z niego przykład nieugiętości.

Tęskno mi do Niej.
_________________________________________
♫ Blind Pilot - Three Rounds And A Sound

2011-04-21

Przedwczesna zmiana charakteru?

 

Zauważyłem ostatnio ciekawą rzecz. Otóż, dawniej uwielbiałem nocne spacery, przechadzki, wycieczki - zarówno po mieście, jak i obrzeżach obszaru zabudowań ludzkich. Czułem się nieskrępowany, mogłem nucić piosenki, debatować sam z sobą lub wsłuchiwać się w tę pozorną ciszę. Ostatnio jednak nie odczuwam przyjemności z takich małych podróży. Są wręcz niejako uciążliwe. Za to bardzo podobają mi się słoneczne dni. Gdy ciepło powietrza otacza mnie, gdy bezchmurne niebo aż zachęca, by wstać i odetchnąć pełną piersią. Czuję się wtedy bezpiecznie.
...?
Coś we mnie się zmienia... I te niektóre elementy mnie, które tworzyły dotychczasową, szczęśliwą całość, znikają lub mutują.
Czasami tylko patrzę na księżyc i gwiazdy i jednak czuję jedną z takich małych radości. Migotanie nade mną, wraz z blaskiem tarczy naszego naturalnego satelity przynosi przyjemne wspomnienia.
_________________________________________
♫ Evanescence - My Immortal

2011-04-20

Triumf nad obsesją?

Przez ostatnie parędziesiąt dni moje myśli wyglądały tak:


Teraz już wiem, że to bardzo głupie z mojej strony. I choć nadal sprawy nie uważam za zamkniętą i mam nadzieję, że uda się ją zamknąć pozytywnie, to nie będę nikogo zmuszał do czegokolwiek, a błaganie o miłość wydaje się wręcz upokarzające. Oczywiście nadal odczuwam smutek, kiedy na cały dzień przyjdą dwa, trzy SMS-y składające się, sumarycznie, z góra siedmiu słów... Denerwuję się, gdy wspomni o tym kolesiu, który nie wiadomo skąd się urwał... Ale powtarzając, jak mantrę, słowa if you love somebody, set them free, staram się pocieszać się, że innej drogi nie ma.
... bo jeśli wróci (tudzież - przyjmie na nowo), to znaczy, że kocha...
... prawda?
_________________________________________
♫ Absynthe Minded - Envoi

2011-04-19

Prywatna apokalipsa?

W najbliższy czwartek mamy porozmawiać. A po tym, co przeczytałem dziś, że spotkała się z Darkiem, czyli kolesiem, który zrobił na niej takie piorunujące wrażenie, mam wrażenie, że wiem, o czym może być ta konwersacja. Czy raczej jej monolog, jak mi mówi przeczucie.

Po ostatniej domówce, na której byliśmy, miałem wrażenie, że nasze kłótnie są bez sensu. Są pełne bólu, żalu, pretensji, apatii. Czasami przebija się pierwiastek chęci zmian, ale szybko znika z jej twarzy, z jej zachowania. Albo ja nie potrafię już go odczytać.

Stałem na stacji Warszawa Śródmieście i czekałem na SKM-kę. Spojrzałem do góry, na ruchomą informację, jaki pociąg ma przyjechać. Akurat zmieniały się litery. Podniosłem rękę i zasłoniłem ich widok. Tak, jak kiedyś, drocząc się z Dziewczyną. Mięśnie drgnęły i prawie się uśmiechnąłem, ale przypomniałem sobie, w jakim gównie teraz tkwię i... zamyśliłem się. Stałem tak, z tą ręką podniesioną, a ludzie przechodzili obok, w tę i z powrotem.
Poczułem, że muszę zapalić. Na szczęście nie miałem przy sobie paczki, a pociąg podjechał zgodnie z rozkładem.
_________________________________________
♫ Pearl Jam - Nothingman

Potrzeba imprezowania?

"Przedostatni! Słuchaj, dziś jadę na imprezę. Chcesz się zabrać?"
Nie miałem ochoty nigdzie się ruszać. Czułem trawiący smutek i ostatnią rzeczą, na którą bym się zdecydował było wyjście do ludzi.
"O której się zbieramy?"
I tak pół godziny później jechałem z Białym i jego dziewczyną.

Nauczyłem się robić sobie na złość. Taki sposób przejawiania nienawiści do samego siebie wydaje się skuteczniejszy, aniżeli jakiekolwiek cięcia się czy też inne metody zadawania bólu fizycznego. Bo nic tak nie boli, jak obserwowanie stada szczęśliwych i beztroskich ludzi będąc u progu załamania nerwowego.

Przybyliśmy po godzinie dwudziestej pierwszej. Po wejściu do domu, rozejrzałem się po gościach. Umieściłem papierosa w ustach, po czym wymruczałem, że jest z czego wybierać. Wystarczyło wyrzucić wspomnienia i przełączyć się na tryb imprezowy - cyniczny, bezpośredni i po części bardzo olewczy w stosunku do wszystkich dookoła.
Pstryk!
I ruszyłem na łowy.

"A ty, to jak masz na imię?" - zagadała mnie dziewczyna, która właśnie kończyła palić papierosa. Spojrzałem się na nią. Całkiem ładna. Nie powala na kolana, ale ma przyjemny uśmiech. Ubiór jak na domówkę, ale bez efekciarstwa, co czasami zdarzało się zebranym kobietom.
Przedstawiłem się, patrząc jej prosto w oczy. Byłem ciekaw, czy coś zdołam zobaczyć, ale niestety, nie dałem rady. Po uściśnięciu dłoni wróciłem do prowadzonej wcześniej średnio ciekawej rozmowy o czymś tam.

Wyciągnięto wódkę, więc zakręciłem się koło stołu, gdzie już czekały na mnie mały kieliszeczek i sok. Zaśmiałem się z przekąsem, po czym wziąłem znaczne większą szklanicę i przelałem zawartość w procentami. Soku nie tknąłem - ostatnio wyznaję taką zasadę, by pić tylko czystą wódkę i to w ilościach nadmiernych.

Czas mijał szybko. Ludzie byli coraz bardziej zmęczeni, pijani, bez oporów. Kiedy sięgałem po jakiś lek przeciwbólowy, para siedząca obok nie zawracała sobie mną głowy i tylko na moment popijania leku wódką, zrobili duże oczy i wydali odgłos pytający. W odpowiedzi wzruszyłem ramionami i wróciłem do przerwanej rozmowy. Co ciekawe, konwersację prowadziłem z dziewczyną, która pytała się mnie o imię.
"Chodź, posłuchamy muzyki." złapałem ją za rękę i pobiegliśmy po schodach na pierwsze piętro. Trafiliśmy do łazienki, ponieważ pozostałe pokoje były oblegane przez "zgonujących" imprezowiczów. Tak więc włączyliśmy małą lampkę i w półmroku opowiadałem jej o gatunkach muzyki.

"Hej, my już się będziemy zbierali."
Podniosłem głowę i zawołałem, że rozumiem, ale chyba jeszcze zostanę. Po tej krótkiej wymianie zdań, opuściłem głowę na jej nagie piersi i zacząłem całować jej sutki.
Pierwszy raz miałem w rękach rozmiar, na oko, C. Kształtne i przyjemne w dotyku. I na tym się zatrzymaliśmy.

Wracaliśmy przez las na pociąg.
"Wiesz, nigdy nie uprawiam seksu z facetem, którego imienia nie pamiętam."
"Och, widzę, że masz mocne zasady moralne. Gratulacje, to się chwali. Gorzej, że masz sklerozę."
Zaśmiała się, po czym pocałowała mnie. Całowała tak, jakby miała szczękościsk, ale w sumie lepsze to, niż spędzenie kolejnej samotnej nocy.
_________________________________________
♫ My Morning Jacket - Rocket Man

2011-04-14

Ostatnie dni? (4)

"To wszystko to przeszłość." powiedziała do mnie, siedząc na kanapie i lekko przekrzywiając głowę. Wzrok, z lekką domieszką smutku i zarazem niezrozumienia, utkwiony był we mnie.
No tak, powinienem w końcu zamknąć ten rozdział. Co też, w tym momencie czynię.

W telegraficznym skrócie dopowiem resztę rzeczy, które się działy między naszym rozstaniem a zejściem.

Umówiła się z jakimś typem na seks. Tak po prostu, chciała zobaczyć, jak to jest kochać się bez głębszych uczuć. I dopięła swego. A ja, w tym czasie, myślałem, że byłoby to wybitnie nie na miejscy, gdybym umówił się z inną dziewczyną.

I tego dnia kiedy stanąłem na stacji WKD i wykrzyczałem piosenkę, tyle, że parę godzin wcześniej, opowiedziała mi o tym wydarzeniu.

... i wszystko skończyło się dobrze. Znów byliśmy razem. Byłem szczęśliwy.

Byłem...
_________________________________________
♫ N/A